czwartek, 13 października 2016

Jesień... za szybko..

Jesień mamy, nie ma złudzeń..  Jakoś tak zaskoczyła Ona w tym roku wszystkich..  Pojawiła się znienacka - wichry, deszcz, zimno.. Dziś mamy pierwszy od dwóch tygodni dzień ze słońcem..
I życie znów przyspieszyło.. Też  tak macie? Po letnim slow, trudno wrócić do pośpiechu i nadmiaru.. A dużo się u nas dzieje, oj, dużo.. Można powiedzieć, że zmiany dosyć fundamentalne, ale w dobrym kierunku:) 
No i stąd znów na blogu taras i okolice:) Generują się powoli kolejne odcinki z Norwegii, ale hmmm... najpierw korzystaliśmy z pogody, a teraz czasu brak:)

Winobluszcz - dla mnie - perełka jesieni:)
Wygląda na to, że  długo będzie cieszył oczy (chyba, że polegnie w związku z przymrozkami:)) Lewa strona tarasu już taka burgundowo - purpurowa..
 


A prawa jeszcze zielona:) 

I chwila z przelotnym słońcem:))
Kolejna cudna roślinka to judaszowiec.. Mam nadzieję, że przezimuje bez przygód i będzie cieszył oczy wczesną wiosną..
O dziwo, letnie kwiaty trzymają się jeszcze bardzo dzielnie w tym chłodzie i wichrach.. Ogólnie bardzo cieszy ten nasz taras, nie spodziewałam się, że po jednym sezonie rośliny tak fajnie się rozrosną.. Jak wyglądał taras ubiegłej jesieni można zobaczyć (tu).


"Ja moknę, a Ty sobie siedzisz w ciepełku..."
Jesienne akcenty pojawiają się również w domu.. mniej kolorowe, bo za oknem barw nie brakuje..


Do następnego usłyszenia Kochani:) - mam nadzieję, że z letniej Norwegii:)