poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Ciekawy Przylądek...

Ha:) Pogoda u nas przez ostatnie dni bardzo przypomina taką z północnych stron:)).. Głównie pada.. I chłodno.. Korzyść taka, że nie trzeba podlewać ogródka:) ...
Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o ciekawym miejscu z naszej podróży - jednym z przylądków północnych.. Jak to jest z końcem Europy pisałam (tu) Bardzo chcieliśmy zobaczyć masyw Kinnarodden, więc zapadała decyzja, że idziemy, a przynajmniej spróbujemy dojść na kolejny koniec Europy:)) W konwencji takiej, że jak dojdziemy to OK, jak nie, to też będzie to fajna wycieczka:) Szlak zaczyna się przy lotnisku w Mehamn, ma 22 km w jedną stronę, przekraczanie rzeczek i torfowisk - według własnej inwencji i pomysłu:) Opis trasy zawiera jeszcze ostrzeżenia o śliskich głazach i gęstych mgłach, ale co tam, idziemy i tak:)
Na początek - bardzo malownicza droga dojazdowa do Mehamn .. Zaskoczył nas brak śniegu i ta zieleń dookoła:) Poprzednim razem krajobraz był tu bardziej księżycowy:))
Zdecydowanie tegoroczny wyjazd to - RENIFERY:) Dużo Reniferów:)


 Poglądowa mapka naszej trasy:)
Początek szlaku - bardzo urokliwy:) Dwie rzeczki można bez problemu przekroczyć, ułatwiają to ułożone przez dobrych ludzi kamienie:) Pogoda - marzenie, błękitne niebo i temperatura taka, że można było zacząć wycieczkę w odzieniu z krótkim rękawem:)))

Szlak oznakowany jest czerwoną literą "T".. Jednak niezbędne jest (w moim odczuciu) posiadanie GPS i koordynatów tej trasy, które można dostać na lotnisku w Mehamn. Po wejściu na to wzniesienie, które widać na zdjęciu wyżej, zrobiło się ... dosyć kamieniście (?)...
I dalej patrząc - również:)

Zrobiliśmy w tym miejscu przerwę na lunch:)
Im dalej - tym ....więcej kamieni:)))) I niby nie wysokie te pagórki, ale kamyczki zdecydowanie dodają smaku w chodzeniu tam.. Pogoda cały czas niezła i mieliśmy nadzieję że cały czas taka będzie.. Myślałam sobie, jakby się szło po tym terenie w deszczu.. Niebawem moja ciekawość została zaspokojona:))))
Kolejne.... kamienie:))) Chwila przerwy na podziwianie roślinności, bo TAK, wbrew pozorom usiłują tam przetrwać różne dzielne roślinki:)




Z tego miejsca (poniżej) postanowiliśmy ... zawrócić.. Niestety.. Jest to mniej więcej 12 km trasy.. Do końca jeszcze 10.. Po kamieniach oczywiście:)))

Nie przewidzieliśmy takiego ich nadmiaru.. I tego, że znacznie wydłużą czas wędrówki.. Zaplanowaliśmy tą trasę z jednym noclegiem (i na tyle byliśmy przygotowani jedzeniowo).. Niestety, potrzebne byłby noclegi dwa.. Do tego pogoda zaczęła się psuć i wizja wędrówki po MOKRYCH kamieniach zaczęła być bardzo realna..Zeszliśmy odrobinę niżej i rozbiliśmy biwak, żeby odpocząć czas jakiś przed powrotem.. Widać nadciągające chmury z deszczem.. A to, czego nie widać, to WIATR:))) Zimno.... oj, zimno się zrobiło bardzo...

Ha:) Ale nie brakowało za to materiału do zabezpieczenia namiotu przed zamianą w szybowiec:)

Oprócz wiatru i deszczu, pojawiła się ... mgła... W namiocie nadal zimno, spać jakoś nie bardzo było można:))) Około 24 stwierdziliśmy, że właściwie możemy wracać... Ciemno przecież nie było:))) Tylko szaro, z powodu mgły:))
Bardzo tu przydał się GPS, bo w tej mgle znaków trasy widać nie było.. Ech.. Nie bardzo było można również robić zdjęcia, bo aparaty niestety posiadamy nie odporne na wilgoć.. I jeszcze okulary z deszczem nie bardzo dobrze współpracują:)))  Za to bardzo dobrze pracowała wyobraźnia.. np. -"co by było, gdyby któreś z nas skręciło nogę":)))
 To już 2-3 km od Mehamn.. Cieplej trochę, ale mgła dalej gęsta..
Widać oznaki cywilizacji:) Pod koniec wycieczki nie pilnowaliśmy już za bardzo oznaczeń szlaku, nawigowaliśmy na tzw "szrot" i to był błąd.. Zawarliśmy bliską znajomość z większością torfowisk :)))
Koniec trasy - Mehamn, 5 rano:)))
No i cóż.. Wiemy już,  że pójdziemy tam jeszcze raz.. Lepiej przygotowani:)) Bo wiecie.. Pięknie tam.. Niesamowite jest to miejsce, z tą surową, dziką przyrodą..  I to morze kamieni zauroczyło nas bardzo..
A tu - obrazek optymistyczny, jaki przygotował nam ten tajemniczy Półwysep w drodze powrotnej na początek kolejnego dnia:))))

Tak użytkowo i całkiem serio - warto rozłożyć tą trasę na 3 dni, żeby się nie stresować.. GPS - koniecznie potrzebny.. Wraca się lepiej, niż idzie "do"..  Nie trzeba zabierać wody, albo można zabrać tylko trochę, (dużo waży), a jest tam bez problemu dostępna.. Teraz wiemy, że właściwie deszcz i mgła są prawie pewne, nawet jak na początku trasy jest ładna pogoda:) Konieczne są dobre buty, te kamienie naprawdę są... trudne.. :))
No i jak:)? Do następnego spotkania z Norwegią:)?
Dobrego tygodnia Kochani!

18 komentarzy:

  1. Cudne, nieziemskie widoki jak dla mnie - powtarzam się pewnie, ale nie mogę inaczej. Troszkę zazdroszczę, ale po co ? Trzeba w końcu się ruszyć z kanapy i też powędrować czy popedałować trochę dalej niż zwykle - co nie ? Podziwiam Was i Wasz zapał !!! Pozdrawiam ciepło :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Ulu:) Dziękuję za miłe słowa:) Widoki w Norwegii to jest cudo samo w sobie:)) I pewnie, że trzeba mieć marzenia - nam dojazd do Norwegii zabrał .. 20 lat:))) Ale warto było czekać:)) Pozdrowienia serdeczne!

      Usuń
    2. Noo... to tym bardziej podziwiam za wytrwałość i spełnienie marzenia !!!

      Usuń
  2. Fantastyczne miejsce! Dziękuję Ci, że się podzieliłas wrażeniami i super zdjęciami. Uwielbiam takie miejsca, szczeglnie własnie gdy wiem, że tu coś się zaczyna albo kończy. Taki dodatkowy dreszczyk emocji. Zapisuję sobie na swoją listę! Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Madziu! Miejsce jest w istocie fantastyczne:) I widokowo i pod względem dostępności:) Powiem szczerze, że są w Norwegii ładniejsze miejsca, ale tu właśnie clou to świadomość, że to prawdziwy północny koniec Europy i jeszcze taki niełatwy do obejrzenia:)) Pozdrowienia serdeczne!

      Usuń
  3. Chyba mnie zauroczyły te renifery :)
    Namiot w takich warunkach, w takim miejscu... niesamowite :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Arletko:) Renifery są cudne! W ogóle nie boją się samochodów:)Namiot fajna sprawa na takie wypady:) Pozdrowienia serdeczne!

      Usuń
    2. Noce pod namiotem mi się zdarzały, wielokrotnie - ale w takich warunkach jeszcze nigdy :)

      Usuń
  4. Kochana, zanim napisałaś,że postanowiliście zawrócić, ja pomyślałam NEVER:))) Nie po takich kamieniach! moje kostki, kolanka a także kondycja by tego nie przeżyły:) Ale jesteście dzielni i pionerscy, dacie radę nastepnym razem. @o km w jedną stronę po pałskim to ja bym poszla:) I bez noclegu:)
    No właśnie, dlaczego Norwegia? jako antidotum na upały - ok, ale jak mam być szcera zimna nie lubię, więc tylko wasze towarzystwo by mnie mogło skłonić, by zaczłapać na taki wygwizdów :)))No, czasem i w góry pójdę, a wtedy wiadomo, lepiej, jak chłodniej powieje, bo człowiek nie zgrzeje się tak bardzo. Niemniej słonka odrobine wole, niż mgły:)Co nie oznacza, że nie rozumiem waszego podziwu dla tych pustkowi. Raz do roku każdy powinien sobie przewietrzyć głowę na jakiejś pustyni, labo na bezludnej wyspie:) Pozdrawiam ciepło:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha:) Zobaczymy jak bedzie z tym następnym razem.. Na zdjęciach tego nie widać, ale dosyć niesamowite i groźne wrażenie sprawia ta trasa i hmmm.. te kamienie nieco niepokoją.. Jeszcze jak się okazuje, rzadko kiedy nie są mokre:))) Natomiast co do ogólności:)), to chyba jest tak, że ta dzikość i surowość i brak cywilizacji w Norwegii, tam na Północy, wynagradzają brak słońca:)) Chociaż i Ono tam się zdarza i grzeje całkiem nieźle:)) Serdeczności!

      Usuń
  5. Piękny teren-wydawałoby się że to bezkres. Wszędzie te kamienie. Też bym miała pietra idąc tak, nie widząc turystów ani domów. Ale za to jakie to przeżycie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu:) Bo to jest bezkres:)) I to właśnie jest tam najbardziej fajne:) Żadnych dróg, domów, nawet linii energetycznych nie ma:) Z Ludzi spotkaliśmy całe cztery sztuki:)
      Chwilami było trochę strasznie, szczególnie jak mgła się pojawiała.. Ale fajnie było:))) Pozdrowienia serdeczne!

      Usuń
  6. Aniu,
    zauroczyły mnie renifery. Mnóstwo ich spotkaliście.
    W czasie podróży po Norwegi nie spotkałam żywego renifera.
    Cudowny post, wspaniała relacja i przepiękne zdjęcia.
    Nie przeraża mnie mgła, wiatr ani brak ludzi tylko te kamienie i... nieuważne skręcenie nogi.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Łucjo:) Dziękuję za miłe słowa:) Na tym pustkowiu w istocie problemy zdrowotne mogłyby być ... problemem:) No i widzisz:) To masz powód, żeby do Norwegii wrócić:) A na kolejny odcinek o reniferach już dziś zapraszam:) Dobrego dnia!

      Usuń
  7. Przez chwilę się zastanawiałam, gdzie Wy tam namiot na tych kamulcach rozbijecie ;) Re-we-la-cja! Zaraz mężowi podsyłam post, coby oczy napatrzył sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Aniu! Tam im wyżej, tym ... więcej kamieni:) Podobno na końcu trasy jest piękna plaża i taki kawałek zielonej łączki?:) Pomiędzy tymi kamieniami można znaleźć takie zielone kawałki na namiot najwyżej dwuosobowy, ale nie więcej:) Ogólnie to miejsce i cała trasa - no.. robią wrażenie:)) Pozdrowienia serdeczne!

      Usuń
  8. Szkoda ,że nie dotarliście do celu , ale to jednak wyzwanie iść po tak kamienistym podłożu , na szczęście nikt nie ucierpiał. Widoki nawet na zdjęciach robią wrażenie , mgła, zimno i deszcz trochę odstraszają , ale doznania estetyczne i bezpośredni kontakt z surową naturą pociągają jak magnez . Miałaś wyjątkowe wakacje ,a teraz piękne wspomnienia i ciekawy materiał na posty . Ostatnie zdjęcie to czary natury , zaprasza , wabi i obiecuje ;))
    Dziękuje za ciekawą lekturę z obrazkami , pozdrawiam -Irena

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj Irenko:) Miejsce jest naprawdę niesamowite i mam nadzieję, że kolejna próba przejścia tej trasy zakończy się powodzeniem:) Cieszę się, że chociaż w taki sposób mogłam sprawić Ci odrobinę radości:) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze :)