niedziela, 24 maja 2015

"Po co mi dom, skoro muszę z niego wychodzić:)))"?

 "Po co mi dom, skoro muszę z niego wychodzić:)))"? No właśnie, słuszne pytanie:)) Więc dziś  niedziela "domowa"... Z Kotem:), Słonkiem, świeżą zielenią, głosami ptaków.. To nic, że potrzebny jeszcze polar i koc, żeby posiedzieć na tarasie.. I tak było cudnie...Czasem cieszy najbardziej to, co w zasięgu dłoni..
 Sesja się zbliża:))


 Zakwitły truskawki:))) I lawenda ma ładne pączki...

 Podwieczorek prosto z Florencji:)) Cieszą takie miłe gesty Przyjaciół:)
U Sąsiadów pojawił się taki zestaw:))) Bardzo optymistyczny Krokodyl:))) - czyż nie?

A u nas - trzeba być czujnym:)) Zwierzątko domowe tylko czeka, żeby zająć kolejną miejscówkę:)) A później mina "No o co chodzi? Wolne było"... :)))
Kochani! Bardzo ciepłego, majowego tygodnia Wam życzę! U nas jutro ma być 20 C:))))



piątek, 22 maja 2015

Znow szybko - Lublin & okolice..

Na naszych służbowych wyjazdach zawsze jest zbyt mało czasu na zwiedzanie.. No i w sumie racja, wyjazd ma być służbowy, a nie turystyczny:)) Coś tam jednak udaje się zobaczyć - tym razem bardzo kilka obrazków z Lublina i z przepięknej rezydencji Zamoyskich w Kozłówce:))
Zamek Lubelski - miejsce bardzo historyczne.. Plastycznie opisane w książkach Marcina Wrońskiego w cyklu o komisarzu Zygmuncie Maciejewskim.. Warto przeczytać te książki i warto obejrzeć Zamek..

 Lubelska Starówka urzeka mnogością knajpek, piwiarni, cukierni i do późnej nocy tętni życiem..

Miałam wrażenie, że przenieśliśmy się w czasie.. do lat 20 Międzywojnia.. Trochę te parasolki firmowe psują widok, ale ogólnie jest w Lublinie cudnie:)
Pałac w Kozłówce natomiast zbudowany został w latach 1736-1742 przez wojewodę chełmińskiego Michała Bielińskiego, a od 1799 roku należał do rodziny Zamoyskich.Od 1944 roku, po wyjeździe ostatnich właścicieli w listopadzie, pałac jest własnością Państwa. Pełnił m.in. funkcję składnicy muzealnej Ministerstwa Kultury i Sztuki, a od 1979 r. jest siedzibą muzeum (od 1992 Muzeum Zamoyskich w Kozłówce). Niezwykłość Kozłówki to przede wszystkim wnętrza, które zachowały autentyczny wystrój z przełomu XIX i XX wieku - w tym plafony z okresu II Cesarstwa, piece z miśnieńskich kafli, marmurowe kominki i dębowe parkiety. W Pałacu zgromadzona jest również niezwykła kolekcja malarstwa, w której przeważają portrety rodzinne oraz kopie arcydzieł malarstwa europejskiego (Zamoyscy w ten sposób dokumentowali historię rodziny, a kopie zamawiali tych arcydzieł, które naprawdę chcieli posiadać:)). Jest mnogość mebli, rzeźb, luster, kobierców, porcelany, złoconych brązów i sreber, które swego czasu stanowiły wyposażenie pałacu. Wnętrza Pałacu są doskonale utrzymane - właściwie można by tam zamieszkać:)


Jak na rezydencję przystało - przywitał nas paw:)


 Piękne są te czarno - białe fotogramy
 

 Rosarium - szkoda, że przed sezonem kwitnienia...
 



Wnętrza to nie mój klimat, ale trzeba przyznać, że robią wrażanie.. Trochę przypominają Luwr.  I Wersal.. Zdjęcia oczywiście bez lampy, a jeszcze i burza wprowadzała dodatkowe zaciemnienie..


 Stół nakryty dla Hrabiny i Hrabiego:))
Lampa cudna!
Najbardziej podobała mi się kuchnia:)))
 
Aż trudno uwierzyć, że to autentyczne wnętrza, ze przetrwały w takim stanie zawirowania wojenne i zmiany frontów wojennych... Zajrzyjcie do Kozłówki, gdy będziecie w jej okolicy, naprawdę warto!

 Dobrego piątku Kochani! Weekend na horyzoncie, ufff..



poniedziałek, 11 maja 2015

Coś tam kwitnie...

Pogoda u nas nadal w kratkę, ale rośliny dzielnie usiłują robić swoje, czyli kwitnąć:))) Magnolia jeszcze nie pokazała się w pełnej krasie mimo, że ma też już liście..

No i w tym roku lilak pokazał co potrafi - będzie ogrom kwiatów:)))
To już ostanie chwile spokoju na tarasie i w ogródku.. Ech.. A tak by się chciało przynosić do domu kolejne rośliny cieszyć nimi oczy..
 Bardzo ładnie rozrosła się hortensja pnąca.. Może w końcu zakwitnie.. 
Uprawy pojemnikowo - skrzynkowe mają się dobrze, mam nadzieję, że remont im nie zaszkodzi:))

 Takie maluchy zasiedliły rabatę i jak na razie pięknie się rozrastają.. Dąbrówki mnie rozczulają..
 
Bardzo cieszy każdy, najmniejszy nawet kwiatek, który chce współpracować z naszym ogródkiem:)) Pięknego tygodnia Kochani!