niedziela, 30 listopada 2014

Czas oczekiwania

Najbardziej cieszy mnie fakt, że kolejny listopad ... za rok:))) Miniony był nawet fajny i co najważniejsze - szybko minął:) A teraz miłe dni roku.. oczekiwanie na Światło i najpiękniejsze w roku Święta..


 
 

 
Dobrego i radosnego tygodnia Kochani!

czwartek, 27 listopada 2014

W drodze na Lofoty:)

"Spokojne przechodzenie jesieni w zimę wcale nie jest przykrym okresem. Zabezpiecza się wtedy różne rzeczy, gromadzi się i chowa jak największą ilość zapasów. Przyjemnie jest zebrać wszystko, co się ma, tuż przy sobie, możliwie najbliżej, zmagazynować swoje ciepło i myśli i skryć się w głębokiej dziurze, w samiuśkim środku, tam gdzie bezpiecznie, gdzie można bronić tego, co ważne i cenne, i swoje własne. A potem niech sobie sztormy, ziąb i ciemności przychodzą, kiedy chcą. Niech się tłuką o ściany szukając po omacku wejścia, i tak go nie znajdą, bo wszystko jest zamknięte, a w środku siedzi ten, kto był przezorny, siedzi i śmieje się, zadowolony z ciepła i samotności."
Dolina Muminków w listopadzie

Ha:)
Teraz jest taki czas, kiedy nagromadzone zapasy letnich wspomnień, zwłaszcza tych słonecznych bardzo się przydają.. 
Kolejna porcja norweskich wędrówek zatem.. 
Wyspa Senja na początek - obejrzeliśmy niestety tylko niewielki jej fragment, bowiem spieszyliśmy się na prom do miejscowości Gryllefjor, a stamtąd dalej na Vesteralen.. No i będzie trzeba wrócić na Senję, bo piękna jest jak marzenie.. Tak sobie myślałam, oglądając norweskie krajobrazy, że Stwórca był w wyjątkowo dobrym humorze gdy urządzał tamte strony. Naprawdę ładnie Mu wyszły:))
Nasz samochód był ostatnim pojazdem, który zmieścił się na prom.. Kolejny odpływał za 7 godzin:))


Wylądowaliśmy na wyspie Andoya w miejscowości Andenes. Można stąd wybrać się na safari w poszukiwaniu wielorybów..Niestety dosyć kosztowna jest to rozrywka (ok. 600-700 koron od osoby) a z wieloryba widać zazwyczaj ogon:)) - zrezygnowaliśmy zatem..
Zrobiliśmy wycieczkę wokół wyspy.. Wzdłuż zachodniego brzegu, między miasteczkami Bjørnskinn i Bleik ciągną się fantastyczne plaże, wydmy, trafiają się senne osady.. Cisza i spokój..

Po południu weszliśmy na górę koło miejscowości Bleik.. Wszystko fajnie, ale nie wiedzieć dlaczego były tam koszmarne wprost ilości much, a w tych brzozach widocznych na zdjęciu - miernikowców (fuj).. Głównie zatem odpędzaliśmy to nadaktywne towarzystwo od siebie:)))

Na nocleg wybraliśmy kemping w miejscowości Stave.. Cudne miejsce! Z jednej strony widok na góry, z drugiej morze..

Nie przewidzieliśmy jednej rzeczy... Że za kołem podbiegunowym Słonko NAPRAWDĘ nie zachodzi.. I czy jest 14 po południu, czy 2 po północy - świeci z taką samą siłą i radością.. Tu jeszcze namiot miał tropik, ale był to błąd - temperatura w środku osiągała 30C..
Zdjęcie zrobione około 22:)))


Następnego dnia (ha, ha:)))) upał trwał nadal.. Marzył nam się spacer wzdłuż brzegu morza (fajnie wiało i chłodziło).. Początkowo było nieźle.. Szeroka, wygodna droga.. i cudna szeroka plaża.. Obywatelki futrzane również zażywały chłodu od morskiej bryzy:)))



Im dalej, tym więcej kamieni i bardziej pod górkę... Zobaczcie jak fajnie tu są wygładzone i zaokrąglone przez morze:))

A to już osada Nyksund na kolejnej wyspie archipelagu - Langoya. Można powiedzieć - wioska widmo... Dosyć skomplikowany dojazd i płytkie wody fjordu nie były łaskawe dla rybaków.. Pod koniec lat 70 XX wieku (jak to brzmi:)) wioska opustoszała.. Podobno został w niej tylko miejscowy kowal..  Kilka lat później trafił tam turysta... i zostawił serce.. Za jego sprawą zaczęli przybywać do Nyksund nowi mieszkańcy, głównie artyści i osada powoli nabiera życia.. Wiecie.. Latem to jeszcze, bo pięknie tam jest.. Ale zima w takim miejscu...Oj, może to być ciekawe doświadczenie..
Wszechobecne w Norwegii dekoracje z boi:) Dwie takie mam na tarasie:)))





I kolejny nocleg z widokiem na kolejne fantastyczne góry.. Stąd wyruszyliśmy na Lofoty:)


Tu już namiot bez tropiku:))) Zdecydowanie lepiej się spało:)
No i c.d.n.:)))
Dobrego czwartku Kochani!

niedziela, 16 listopada 2014

Pozdrowienia z Göteborga:)

Kolejne spotkanie ze Szwecją:) Bardzo udane:) W poprzedni weekend nasze starsze Dziecię urządzało urodziny - tradycją jest, że opuszczamy dom podczas tego przedsięwzięcia... No i w tym roku udaliśmy się do Göteborga. Jest to drugie pod względem wielkości miasto w Szwecji, siedziba dużych koncernów - Volvo i SKF.. No i jak to w Skandynawii, mimo, że miasto półmilionowe - spokój, porządek, ogólne wrażenie - bardzo pozytywne:) Sporo spacerowaliśmy, bo pogoda była bardzo fajna (jak na listopad i Skandynawię) - cieplej niż w Gdańsku:) I na razie kilka takich listopadowych göteborskich obrazków..
Kolejny raz przekonałam się, że Szwecja wcale nie jest płaska:) W Göteborgu jest sporo chodzenia "pod górkę"i sporo schodów:))




Warto pooglądać to miasto - jest w Göteborgu fajne Muzeum Sztuki, a w nim obrazy Moneta, Van Gogha i Picassa jak również artystów sztuki nordyckiej -  między innymi Carla Larssona, Pedera Severina Krøyera, Andersa Zorna. Zachwyciło nas Universum i Muzeum Historii Naturalnej z jedynym na świecie wypchanym wielorybem:) No i Muzeum Volvo:) Ale o tych miejscach - w następnych odcinkach:)
Dobrej niedzieli i nadchodzącego tygodnia Kochani!