piątek, 28 czerwca 2013

Norwegia - PART I

Norwegia - jaka jest? Pierwsze wrażenie.. Zielona, błękitna, górzysta, przecudna i ZIMNA:)  Był to od dawna wymarzony kierunek podróży..  I warto marzyć, bo jak się czegoś naprawdę chce, marzenia się spełniają:) 
Wylądowałyśmy na wyspie Vigra w pobliżu Alesund - niedużego portowego miasta na zachodnim wybrzeżu Norwegii. Ålesund to architektura w stylu Art Nouveau, fiordy i Alpy Sunnmøre.
 Miasto jest niewielkie, bardzo malowniczo położone (w Norwegii swoją drogą nie ma "nie-malowniczych" miejsc:), związane z rybołówstwem i przetwórstwem tego, co złowione.


 

 Wspięłyśmy się na górę Aksla - widać z niej panoramę miasta i przepiękne Alpy Sunnmøre. 




 Maleńka huta szkła:) Można oglądać cały proces i jest tam CIEPŁO:)


Mieszkałyśmy na wyspie Haraid - atrakcją jest połączenie promowe z Sulesund do Haraid, co ciekawe promy odpływają zawsze o czasie i działa wszystko jak w zegareczku:)
Widoki z okien mieszkania:)


 Tu moja fascynacja (mała próbka) wszystkim co rośnie w pojemnikach:)
Są widoki i takie (ciekawe, czy to specjalna rasa owiec nadmorskich:)?



Hmmm.. Dużo tych obrazków - ukłony dla tych, którzy wytrwali:) I co - do usłyszenia w następnym odcinku - będą góry i fiordy:)
Dobrej soboty!


niedziela, 16 czerwca 2013

Znowu wątek tarasowy:)

Tym razem dzięki Gosi z bloga HOMEFOCUSS:) Wątek dotyczy puszki na.. sznurek - bardzo się z niej cieszę bo fajnie pasuje do moich wiaderek:)




 
Od Gosi mam jeszcze fajną metalową skrzyneczkę - akurat na drewniane podkładki od Al:) Pasuje ten zestaw idealnie:)


Gosiu - dziękuję Ci bardzo! Zakupy w Redecor to prawdziwa przyjemność - informacja o kolejnych etapach tego, co się dzieje:) - na 6+ Na pewno jeszcze spotkamy się w Twoim sklepie:)

Dobrej niedzieli:)

czwartek, 13 czerwca 2013

Wokół domu..

Dookoła domu ogródki maleńkie, ale zawsze coś tam zielonego rośnie:) I cieszy oczy:)


Niebieski Rower nabiera patyny:)


Sporo miejsca w naszych i tak małych ogródkach zabiera drewno do kominka. Ale coś za coś :) - ciepło zimą jest bezcenne a i cieszą niskie rachunki za gaz:)

Czekam na powojniki i hortensje:)

Dobrego czwartku!



wtorek, 11 czerwca 2013

Wypuszczać, czy nie wypuszczać - oto jest pytanie:)

Pytanie dotyczy Kota oczywiście:) Dawno nic o Kocie nie było, bo sprawował się dobrze i problemów nie powodował..


Kot, jak ma oczywiście chęć, pomaga bardzo w różnych obowiązkach - tu  dzielnie uczestniczył w przygotowaniach do kolokwium:)



Olka mówi, że działa na nią bardzo demoralizująco widok tak pomagającego Kota:) 

Wracając do pytania - Kota 10 dni temu spotkało kolejne nieszczęście.. Po ostatnim remoncie Muffin jest w pełni zautomatyzowany, jeżeli chodzi o wychodzenie z domu. W 2 parch drzwi wewnętrznych zmontowaliśmy kocie klapki, a w drzwiach do ogrodu specjalną elektroniczną, która rozpoznaje chipa Muffina i nie "wpuszcza" innych kotów. Kot dostał również w prezencie urodzinowym specjalną "piaskownicę" z pięknym miałkim piaskiem w ogródku, na prośbę Pani Sąsiadki (żeby nie kopał w Jej grządkach..) Słowem - korzystał z uroków wychodzenia bardzo aktywnie.. No i 10 dni temu wrócił do domu z urwanym pazurkiem (środkowym prawej nogi) i rozległą raną wokół tego pazurka.. Niby nic, Pani Weterynarz powiedziała, że podwórkowe koty radzą sobie z takim ranami na bieżąco.. Ale nie Muffin.. Ciężko przebiega leczenie, 4 różne antybiotyki, moczenie w Rivanolu i inne takie przyjemności..
Zmieniliśmy też Weterynarza, bo przez pierwsze trzy dni właśnie werdykt brzmiał, że to nic takiego i prawdopodobnie samo przejdzie.. Zmiana Weterynarza to dla Kota stres dodatkowy, bo trzeba odbywać podróże samochodem, a tego Muffin nie lubi, oj, nie lubi..





W samochodzie Muffin bardzo miauczy, nie może znaleźć sobie miejsca, ani kontener ani wypuszczanie z niego - nie są dobrym rozwiązaniem.. Czasem trudno zapanować nad fizjologią..
Ogólnie - męczy się Biedak z tym wszystkim i Jego cierpienia są bolesne w odbiorze dla nas bardzo..
No, ale idzie ku dobremu ze stópką, we środę kolejna kontrola, zobaczymy jaki werdykt, szczególnie z wychodzeniem na dwór..
No a w kwestii ogólnej - właśnie dylemat.. Kot domowy nie jest narażony na takie różne przygody i te wszystkie cierpienia później.. A jeszcze dochodzi do tego niechęć Sąsiadów, samochody, nad-aktywne dzieci.. 
Z drugiej strony - pozbawić Kota przyjemności jakie daje przyroda..? Nasz Weterynarz mówi, że jednak wypuszczać, że Kot powinien być szczęśliwym Kotem:), a przygody.. No cóż, wpisane są w to szczęśliwe życie:)
Jakie jest Wasze zdanie?