wtorek, 11 czerwca 2013

Wypuszczać, czy nie wypuszczać - oto jest pytanie:)

Pytanie dotyczy Kota oczywiście:) Dawno nic o Kocie nie było, bo sprawował się dobrze i problemów nie powodował..


Kot, jak ma oczywiście chęć, pomaga bardzo w różnych obowiązkach - tu  dzielnie uczestniczył w przygotowaniach do kolokwium:)



Olka mówi, że działa na nią bardzo demoralizująco widok tak pomagającego Kota:) 

Wracając do pytania - Kota 10 dni temu spotkało kolejne nieszczęście.. Po ostatnim remoncie Muffin jest w pełni zautomatyzowany, jeżeli chodzi o wychodzenie z domu. W 2 parch drzwi wewnętrznych zmontowaliśmy kocie klapki, a w drzwiach do ogrodu specjalną elektroniczną, która rozpoznaje chipa Muffina i nie "wpuszcza" innych kotów. Kot dostał również w prezencie urodzinowym specjalną "piaskownicę" z pięknym miałkim piaskiem w ogródku, na prośbę Pani Sąsiadki (żeby nie kopał w Jej grządkach..) Słowem - korzystał z uroków wychodzenia bardzo aktywnie.. No i 10 dni temu wrócił do domu z urwanym pazurkiem (środkowym prawej nogi) i rozległą raną wokół tego pazurka.. Niby nic, Pani Weterynarz powiedziała, że podwórkowe koty radzą sobie z takim ranami na bieżąco.. Ale nie Muffin.. Ciężko przebiega leczenie, 4 różne antybiotyki, moczenie w Rivanolu i inne takie przyjemności..
Zmieniliśmy też Weterynarza, bo przez pierwsze trzy dni właśnie werdykt brzmiał, że to nic takiego i prawdopodobnie samo przejdzie.. Zmiana Weterynarza to dla Kota stres dodatkowy, bo trzeba odbywać podróże samochodem, a tego Muffin nie lubi, oj, nie lubi..





W samochodzie Muffin bardzo miauczy, nie może znaleźć sobie miejsca, ani kontener ani wypuszczanie z niego - nie są dobrym rozwiązaniem.. Czasem trudno zapanować nad fizjologią..
Ogólnie - męczy się Biedak z tym wszystkim i Jego cierpienia są bolesne w odbiorze dla nas bardzo..
No, ale idzie ku dobremu ze stópką, we środę kolejna kontrola, zobaczymy jaki werdykt, szczególnie z wychodzeniem na dwór..
No a w kwestii ogólnej - właśnie dylemat.. Kot domowy nie jest narażony na takie różne przygody i te wszystkie cierpienia później.. A jeszcze dochodzi do tego niechęć Sąsiadów, samochody, nad-aktywne dzieci.. 
Z drugiej strony - pozbawić Kota przyjemności jakie daje przyroda..? Nasz Weterynarz mówi, że jednak wypuszczać, że Kot powinien być szczęśliwym Kotem:), a przygody.. No cóż, wpisane są w to szczęśliwe życie:)
Jakie jest Wasze zdanie?


14 komentarzy:

  1. Nie mam kotka, więc i żadenej praktyki w temacie. Myślę jednak, że bym kotka wypuszczała, chociaż bym się o niego bała z pewnością. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Gigo:) I my Muffina wypuszczamy i pewnie tak zostanie:)
      Serdeczności!

      Usuń
  2. Patrząc na problem wielopłaszczyznowo- i jako właściciel i jako lekarz weterynarii, uważam, że jeśli macie swoje podwórko i kot się tam dobrze klimatyzuje to wypuszczajcie go. Chodzenie z kotem na smyczy po własnym podwórku jest jakimś rozwiązaniem, ale sądzę, że może nie każdemu pasuje ;) Nasz kot przez 15 lat śmigał złachany przez kocich kumpli, a skończył żywot w domu z powodu choroby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Olu:) Dzięki za Twój głos - lekarski:) Nasz Wet mówi to samo, że przygody przygodami, ale to tak, jakby ktoś nie wstawał z łóżka, bo go może spotkać coś złego:) A koty podobno mają 9 żyć:)
      Smycz.. Ha:) Bardzo popularna we Francji, ale Muffin na smyczy.. :) Niewykonalne:)
      Serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  3. Ja kota nie mam, ale gdybym miała to bym go nie wypuszczała. Ewentualnie raz na jakiś czas na smyczy i to na swojej działce. Myślę, że kot przyzwyczajany od małego do niewychodzenia nie cierpi tak jak ten, który posmakował wolności. W blokowiskach przeraża mnie to, że jest pełno samochodów, kot pójdzie gdzie chce (śmieci, odchody itp.) a później przychodzi do domu z tymi wszystkimi bakteriami itp. Nie wyobrażam sobie tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Kasiu:) Dziękuję Ci za głos w rozmowie:) I zgadzam się z Tobą - jeżeli kot w bloku, to raczej bez wychodzenia.. U nas jest ciut inaczej - mieszkamy w spokojnej okolicy, na osiedlu domków, śmieci zamknięte każdy trzyma, jest sporo zielni, ogródków.. Problem stanowią raczej ludzie, którzy nie bardzo lubią jak im koty depczą grządki:) Zastanawiamy się nad takim ogrodzeniem ogródka naszego, żeby Kot tylko z niego korzystał:) Pozdrowienia serdeczne!

      Usuń
  4. Witaj, właśnie tu trafiłam po Twoim komentarzu. Zapatrzyłam się i zaczytałam troszkę, a jest co czytać. Piszesz o wszystkim i fajnie. Będę zaglądać z wielką przyjemnością:-) Serdeczneszczości:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Gosiu:) Bardzo mi miło gościć Ciebie w progach Niebieskiego Roweru:) Fajnie będzie jak zostaniesz na dłużej:) Pozdrowienia cieplutkie!

      Usuń
  5. :) , Witaj,dzięki za odwiedziny na moim Podlasiu . Kotek Twój cudny ,no cóż i one nie mają łatwego życia . Oczywiście , że kot powinien być szczęśliwy - to jak z dziećmi chyba ? Martwimy się o nie gdy są poza domem,ale utrzymać w zamknięciu przecież nie możemy . Bramka rozpoznająca chip ? A to nowość dla mnie .! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klapki kocie rozpoznające chipa wynalazł w Internecie mój M. Muffina odwiedzają koledzy/koleżanki:) więc jakoś trzeba było zabezpieczyć dom:) No i fakt, nie mielibyśmy serca Kota zamknąć w domu, mimo tych wszystkich przygód..
      Serdeczności!

      Usuń
  6. nie lubie ZOO i cyrku....ze względu na zwierzęta...zamknięte zwierzęta....a co do wypadków...to przypomina mi sie reklama Marsa...najwiecej jest ich w domu.a trzymałabys psa w domu??Aniu,koty jeszcze bardziej tego potrzebują..jeśli sie boimy to róbmy to ze smyczą:))

    OdpowiedzUsuń
  7. taaak, wiem coś o tym. mam dwa i oba pomagają. wcześniej był jeden i też pomagał. koty są bardzo uczynne (podrapią nawet sofę gdy ją bardzo swędzi). moje w nauce nie pomagają, bo ja już naumiana jestem, ale ten wcześniejszy bardzo pomagał. kładł się na książkach, zeszytach i pomagał ;)
    kocie podróże... moje podróżują 2400 km raz na czas, z czego jeden jest w niebo wzięty, a drugi już mniej, by nie powiedzieć w ogóle!
    z wychodzeniem nie pomogę. mam rozdwojenie jaźni w tej sprawie z decyzją ostateczną na nie wychodzenie (wcześniej mieszkałam w bloku 10 piętrowym i decyzja sama się podjęła) i nie wiem co zrobię kiedy znów powrócę do tego tematu...
    pozdrowienia dla rekonwalescenta

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha:) Tyle kilometrów?? To jest wyzwanie.. Muffin przyjechał do nas z Paryża, ale dostał na tą okoliczność piguły.. Bardzo źle znosi wszelkie jazdy samochodowe.. W bloku z wychodzeniem - rzecz oczywista, na nie.. Ale jak się ma ogródek.. Ciekawe jest to, że Muffin od kocięcia nie był uczony wychodzenia i w Paryżu siedział w domu.. Ale jak tylko do nas zawitał, obejrzał dom, popatrzył w okna - było MIAŁŁŁŁŁUUUUUU - WYPUŚĆ:) Nasz nowy Wet mówi, że przygody kocie są częścią życia i nie należy myśleć o najgorszym.. W końcu człowiekowi jak wychodzi z domu też różne różności mogą się przytrafić:)
      Pozdrowienia cieplutkie!

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze :)