niedziela, 29 stycznia 2012

Spacer, nareszcie;)

Ha. Po ponad miesięcznym zmaganiu z chorobą - wreszcie spacer! Było co prawda i wczoraj i dziś u nas 10 minusików, ale do tego słońce i brak wiatru (nie do wiary wręcz), więc nie można było nie skorzystać:) No i taka pogoda to naturalna dezynfekcja - i ociupinka UV i niska temperatura - mam nadzieję, że moje mikroby pokonane ostatecznie:)




Tajemniczy domek:)






Zimowe bukiety:)
 

Bardzo dobrego tygodnia wszystkim życzę, miłych ferii tym, którzy mają teraz przerwę w obowiązkach:)

wtorek, 24 stycznia 2012

W sprawie kociej diety:)

Kto zna historię naszego Kota - Muffina wie, że przybył On do nas z Paryża. Ponieważ jest to pierwszy nasz futrzany Przyjaciel odbywa się korespondencja z Opiekunką poprzednią Kota w różnych sprawach.. Ostatnio w sprawie diety:) Nadmienić należy, że paryska dieta Kota składała się z głównie z suchej karmy, starannie dobranej dla kastratów..  Przyjęliśmy to za fakt..  Acha.. No i było sporo o tym jak to Kot nie toleruje NIC o smaku ryby.. No ale.. 
Te proszące oczęta Kota podczas posiłków... Pojawiająca się znienacka kocia mordka przy desce do krojenia podczas rannego robienia kanapek do pracy.. Zaczęły się i u nas testy:), w tym tuńczykowy:)))
Załączam fragment korespondencji:)
 "Hi,
Kot żyje i nic nie nowi. Czasem tylko "mrał" choć nie wyjaśnia o co mu dokładnie chodzi. Myślę że wiosna będzie bardzo oczekiwanym okresem w życiu Kota, bo ma on ogromne ciągoty żeby się wydostać z domu na wybieg, ale jako że jest zima to nie wypuszczamy go na razie. Po za tym, trzeba by trzymać jakiś otwór dostępny dla Stwora cały czas, co nieco się kłóci z oszczędzaniem ciepła jako takim. Za to wprowadzamy do kociej diety nowe smaki. Mniej więcej 2 tygodnie temu byliśmy na  zakupach i była promocja żywności dla kotów. Kupiliśmy mu nowe chrupki (starych jest jeszcze sporo) na zasadzie testu, małe opakowanie 1,5 kg, też dla kastratów. Je, wiec jest OK. Przy okazji kupiliśmy też paczkę (4 puszki) kociej mielonki. I też je. Co prawda wygląda to śmiesznie bo ją zlizuje z talerzyka, ale jak popracuje jakiś czas, to mielonka znika, a więc zjada. Zachęcony tym poczęstowałem Kota kawałkiem szynki konserwowej którą sobie pakuję w kanapki i ..... też zjadł. A przebojem było wczorajsze śniadanie. W menu śniadaniowym był tuńczyk. Wiec okruszek zaprezentowałem Kotu. Efekt był taki, że mało ze skóry nie wyskoczył zanim przygotowałem mu większą próbkę w miseczce:) Wygląda na to, że można będzie Zwierzaka podkarmiać dodatkowo, od czasu do czasu, innymi pokarmami. Ludzie w pracy powiadają że można nawet nauczyć Kota jeść kiszone ogórki. Nie wiem czy będziemy aż tyle chcieli osiągnąć, ale od czasu do czasu można mu zaserwować cos innego niż jego chrupki..."

 "Hello,
nie mogę uwierzyć, że Kota karmicie tuńczykiem :))))))...WOW....trzeba przyznać, że ja go nie  rozpieszczałam z tymi kulkami, no ale fakt też, że jak próbowałam mu dać coś innego, to zdecydowanie się tym nie interesował....ale przyznam Ci się w sekrecie, że B. w ciągu ostatnich miesięcy "trenował" Kota na oliwki :))), tzn. Kot z niewiadomych powodów reagował bardzo dziwnie za każdym razem, jak w pobliżu pojawiały się oliwki greckie (te czarne, wędzone)..pokładał się i miałczał.. jak mu się podsunęło pod nos oliwkę albo pestkę z oliwki to się o nią ocierał i lizał...no i tak w końcu któregoś dnia zjadł tą oliwkę :)))...Ja tam jakoś specjalnie się tym chwalić nie chciałam, bo nie wiedziałam jaki reżim żywieniowy dla niego przewidzieliście. Tyle ludzi nie daje mielonki bo potem Kot zionie mielonkowym zapachem :)))).. ale ja myślę, że jak chce to czemu nie... Co do kiszonych ogórków to nie jestem pewna, no w każdym razie konserwowych nie chciał (B. przetestował chyba wszystko co pojawiało się na stole :)))...

Napiszcie proszę - jakie macie doświadczenia w żywieniu Waszych Kotów? Poza tym co jest w listach, nasz Kiciak objadł? do ostatniego kwiatuszka zasuszony wrzos.. Bardzo był niezadowolony gdy resztki biednego kwiatka trafiły do kosza na śmieci.. Próbował też nadgryzać inne rośliny domowe, ale nie bardzo Mu chyba smakują:) Dziś z wielką uwagą przyglądał się hiacyntowi. Książki  uczą, że koty powinny zjadać coś zielonego, ale co to może być zimą?

Pozdrawiamy - Muffin i ja spod ciepłego kominka:)

niedziela, 15 stycznia 2012

Zima:)

Przyszła ZIMA:)  Pewnie u Was też:) Miła odmiana po dwóch tygodniach deszczu..



 
Dziękuję Wam Kochane za komentarze pod poprzednim wystawowym postem:) Napisałam wcześniej piękne podziękowania i odpowiedzi, ale hmmm... z powodu problemów z dostępem do Internetu nie zapisały się i nie dotarły do Was:( Mam nadzieję, że na razie więcej awarii nie będzie. 
Fajnie byłoby znaleźć się w górach.. W domku z kominkiem, wygodną kanapą, książkami...Chodzić na spacery i mieć czas cieszyć się tą zimową pogodą..
Pomarzyć dobra rzecz:)

Pozdrawiam cieplutko z zaśnieżonego Gdańska i życzę bardzo dobrego tygodnia!


środa, 4 stycznia 2012

Wystawy..

Dziś będzie o wystawach. Paryskich oczywiście:) 
Jeszcze przed świętami temat ten wywołała Kasia z Dobrych Projektów:) A dodatkowo prezent bożonarodzeniowy - fantastyczna książka Vicki Archer "Moje francuskie życie". Książka jest bardziej albumem, niż powieścią..Warto poczytać i pooglądac, bowiem Autorka, z pochodzenia Australijka, barwnie opisuje swoje zauroczenie Francją, które przerodziło się w miłość trwałą i stałą:) I jak to z uczuciem bywa - nigdy nie wiadomo kiedy i gdzie czeka.. Ozdobą książki są fotografie Carli Coulson, genialne..


Pisałam już, że lubię fotografować wystawy.. Paryskie stanowią często dzieło sztuki samo w sobie:) Francuzi potrafią nadać szyk i styl bardzo zwykłym rzeczom.
Zapraszam do oglądania:)

Gastronomicznie:)

 
 
 
 
 

Różnie:)



Nawet u Bukinistów jest szykownie:) 


Fanie, że w tym tygodniu jest dłuższy weekend:)