środa, 9 listopada 2011

Kocie sprawy:)

Bardzo dziękuję Wam za dobre słowa o Muffinie:) Na prośbę Kasi:) z bloga Dobre Projekty (tu) kilka słów o naszym nowym członku Rodziny .. 
Jak wspomniałam, Muffin przybędzie do nas z Paryża:) Znajomość nasza z Muffinem zaczęła się lat temu sześć. Ale najpierw zaczęła się z obecną Opiekunką Muffina i liczy sobie ona lat 14:) Opiekunka Muffina jest - można tak to ująć, współpracownicą mojego Małżonka, oboje realizują się naukowo. Gdy zaczęły się programy UE różnej maści i rodzaju, Mąż mój dopomógł Opiekunce Muffina realizować studia w konwencji 1/2 w Polsce, 1/2 we Francji.. Później był doktorat  i decyzja o pozostaniu w Paryżu.. Muffin pojawił się w życiu swojej Opiekunki już po doktoracie, w czasie, gdy odbywała Ona staż.. Osobiście mam do Niego ogromny sentyment:), bo tak jak pisałyście - widać, że jest to KOT Z CHARAKTEREM:), a poza tym - ponieważ Opiekunka Muffina sporo podróżowała, a On wymagał opieki.. Łatwo więc poskładać jedno z drugim - był powodem naszych częstych dosyć pobytów w Paryżu:) W zamian za opiekę nad Kotem, doglądanie Go i utrzymywanie w dobrym samopoczuciu:))) mieliśmy do dyspozycji kolejne mieszkanka Opiekunki Muffina:)) W kwestii wyjazdów był to super układ, bowiem ogólne koszty tych wycieczek pomniejszone były o koszty mieszkania, a Paryż tani nie jest:) Słowem - dzięki Muffinowi byłam w Paryżu ... naście razy:))) Nie mogę Go zatem nie darzyć sentymentem:)
No i można powiedzieć, że do pewnego stopnia Muffin jest z nami zaprzyjaźniony. Wiadomo jednak, że co innego czasowa opieka, a co innego przeprowadzka na stałe... Ale początek jest:)
Ponieważ całe swoje życie Muffin spędził w mieszkaniach i jest prawdziwym KOTEM DOMOWYM zapadła decyzja o tym, żeby polepszyć Mu warunki bytowania.. U nas jest dom:), spory dosyć (w porównaniu do mieszkań paryskich), kawałeczek ogródka.. Opiekunka Muffina planuje coraz dalsze podróże.. Słowem.. Opieka nad Kotem na  francuskiej ziemi staje się coraz bardziej problematyczna.. 
Takim to sposobem Muffin zamieni Paryż na Gdańsk:) Historia jak najbardziej życiowa.. 
Bardzo jestem Wam wdzięczna za słowa otuchy, zachęty i w ogóle .. Pewnie nie raz zapytam o rady i porady:) 
Mam nadzieję, że bez większych stresów Muffin się zaaklimatyzuje i będzie Mu u nas dobrze:)
Tu KOT jeszcze w Paryżu:)




Lubię fotografować wystawy:) i KOTY:)




Dobrego wieczoru:)

13 komentarzy:

  1. Z pewnością będzie mu dobrze z Wami. On da rade i Ty też. Będziesz miała weselej w domu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale numer! Aniu, ale fajna historia :).
    Kot-podróżnik :)

    Pozdrawiam Cię bardzo, bardzo serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. trzymam za was kciuki:))paryżanin jak sie patrzy:))

    OdpowiedzUsuń
  4. piekny kociak, super historia

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale kicius piekny. Przywyknie do nowego domu , bedzie dobrze .
    trzymam kciuki
    pozdrowionka :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja niestety jestem uczulona na kocią sierść :( Więc koty podziwiać mogę tylko z daleka... Fajny ten Twój paryski koleżka :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kotki lubię i wszystko co puchate ..:) a Twoje są cudne..i te na wystawie tez..Pozdrawiam kocią rodzinkę :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Osobiście jestem kociarą i uwielbiam wszelkie kiciaste stworzenia. Od dzieciństwa zawsze w domu był jakiś kot (albo 2 ) i nie wyobrażam sobie domu bez puchatego kłębka mruczącego mi na kolanach... kocie mruczenie to podobno najprzyjemniejszy dźwięk dla ludzkiego ucha...o ich zdolnościach leczniczych nie wspomnę ;o)
    Moja koleżanka z pracy przez długie lata zapierała się, że KOT NIGDY! Aż przypadkiem dała się namówić i stwierdziła, że nie wyobraża sobie już życia bez niego - jest prawowitym członkiem rodziny. Się rozpisałam...;o) Reasumując głowa do góry! Będzie super ;o)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudny jest!
    U mnie niestety kota nie może być w domu z powodu alergii dzieci, ale mam kilka zaprzyjaźnionych kotów, które przychodzą do mojego ogrodu zapolować na wiewiórki. Na szczęscie im się nie udaje:)) Pocieszam je wtedy jak mogę jakimś smakołykiem...
    Pozdrowienia
    M.

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja zawsze miałam koty, nim nie trafił mi się pies, który ma kota na punkcie tychże...;):D
    Kochana, na takiej pufie i w takich luksusach to i nawet rodowity paryżanin sierściuchowaty będzie miał jak w kocim niebie!!!:))Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mufin jest cudny choć ja mam słąbość do psów Mufin bardzo mi sie pdoba.A cała jego historia też niezła. :) Niech mu się dobrze mieszka. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Śliczny kociak! :D
    Zaległości blogowych i tak nie odrobię, ale chociaż zajrzę, co na bieżąco. ;)
    W każdym razie - zawsze teraz możecie jechac do paryża razem z Muffinem, odwiedzic jego opiekunkę! :D Buziaki i pozdrowienia najserdeczniejsze!

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziewczęta kochane (tak mawia jeden z moich Szefów, więc i nam się udziela:)) - dziękuję Wam bardzo za dobre słowa o Muffinie i za wsparcie Wasze:) Będziemy raportować na bieżąco jak się kocie sprawy będą rozwijać:) Uch. Nie wiem dlaczego, ale czasem nie mogę zamieścić komentarza pod własnym postem..

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze :)