piątek, 23 września 2011

rzecz o domu :)

Do tej pory mało było zapisków o domu, wiadomo, lato:) Szkoda czasu na remonty i działania w domu..
 Pisałam, że o domu naszym można powiedzieć wiele rzeczy :)) i że jest pewne to, ze długo jeszcze nie będzie nam dane nudzić się z Nim. Taka forma, no bo jak nie patrzeć - jest to członek Rodziny:)
Trochę historii, żeby zrozumieć clou .. Dom nasz to szereg, budowany pod koniec lat 80. Jest to bardzo ważna informacja, albowiem były to czasy, kiedy wszystko "się zdobywało", bądź "załatwiało" W wyniku tych poczynań, podczas pierwszych dużych porządków  po - przeprowadzkach znalazłam w rejonach piwnicznych ogromną siatę wypełnioną aluminiowymi klamkami do drzwi, dwa brązowe (!) nieużywane sedesy, klika postumentów pod umywalki i tym podobne skarby.. Wiadomo również jaka była ówczesna technologia - tynki mamy na ścianach robione wedle starej technologii, czyli około 5 cm mieszaniny? czegoś? (nie wnikam), nie wspominając o swoistej urodzie tychże ścian:)) Ścisły związek z ową urodą ma  boazeria - mamy jej bardzo dużo w różnych częściach domu. I powiem Wam, że tak polubiliśmy ten materiał wykończeniowy że dokładamy boazerii coraz więcej:)) Albowiem nie wyobrażam sobie takiego procesu jak cekolowanie ścian a najpierw usunięcie tej obecnej warstwy tynku.. Brrrr... Absolutny brak jest kątów prostych w całym domu (podobno w owych trudnych czasach brakowało wszystkiego, w tym takich przyrządów jak poziomice:)) Mąż mój, który uczestniczył w początkach budowy mówił, że od strony kuchennej  domu, Majster, czyli Kierownik Zamieszania w ferworze wznoszenia murów - zapomniał zostawić taki drobiazg jak ... otwory na okna.. No to jak tu oczekiwać drobiazgu w postaci kątów prostych? Nie wypada po prostu:))) Acha, bo nie wiem, czy było to powszechne, czy tylko w naszych stronach, ale było tak, że budowa każdego szeregu (w naszym przypadku 9 domków) odbywała się do etapu stanu surowego tak, że było robione wszystko kolektywnie. I przez wszystkich 9 uczestników. Miało to zapobiec chachmęceniu  podczas budowy i olewactwu, bowiem dopiero jak był stan surowy domków, odbywało się losowanie konkretnego egzemplarza :))
Do technologii tamtych czasów należało również umieszczanie wszystkich pionów grzewczych "na wierzchu", nie wspominając o grubości rur doprowadzających wodę do kaloryferów.. Jednym słowem - mamy dom. DO GRUNTOWNEGO REMONTU :)))  No i szereg, to szereg.. Niby to dom, a nie dom.. Z kształtu i przestrzeni wynikają naturalne ograniczenia i rozwiązania nie do końca szczęśliwe....Nasz ma 4 poziomy, licząc od dołu jest tak - garaż oraz pomieszczenia gospodarczo- pralnicze, następny poziom to  pokój reprezentacyjny, kuchnia i łazienka, jeszcze wyżej - pokoje dzieci i druga łazienka, a najwyższy  poziom to nasza sypialnia i POKÓJ MAŁŻONKA :)) Ogółem jest w obejściu 80 schodów, z czego 60 wewnątrz i wewnątrz KAŻDY stopień ma INNY kształt:)). A dwadzieścia  stopni mamy, żeby w ogóle do domu wejść :))
Wiecie.. chyba jest tak, że posiada się wizję JAKIEGOŚ domu, tak w środku siebie.. Moja jest taka - domek taki w sam raz, ani mały, ani duży, ze jednym piętrem i werandą..  Obrośnięty dzikim winem:.. Jasne pokoje, duża kuchnia.. Na podłogach kafle i deski (zależy od pomieszczenia).. No i obowiązkowo ogród w jakiejś sensownej wielkości.. Ot, taki zwykły domek.. Z tego wszystkiego mam tylko winobluszcz w dużej ilości:)))
No i właśnie..  mamy dom i nie mamy:) Nie to, żebym narzekała :)) Nasze pierwsze mieszkanie miało 42m2, więc teraz różnica na plus jest ... ogromna:) No i  jak czegoś nie można zmienić (a nie można, z wielu względów), to trzeba POKOCHAĆ. No wiec nauczyłam się kochać ten nasz dom:) I powoli Go oswajać :) Nie jest też tak, że są tylko wady:) Dom nasz, oprócz mankamentów posiada zalety, a największe z nich to pralnia i pokój mojego Małżonka :) Pralnia wiadomo, cały ten bałagan pralniczy nie straszy w reszcie domu, no a pokój przynależny Małżonkowi mieści zbiór śrubek, kabelków wszelkiej maści, map, akcesoriów komputerowych - i nie trzeba tego oglądać jak się nie ma ochoty:)..
No i poziom garażowy (jest duży) również mieści wszystko to, czego nie chce się oglądać gdzie indziej:) Wszelkie narzędzia, walizki, rowery, akcesoria ogródkowe.. Jest tego, a jest :))
Remonty robimy stale i wciąż i końca ich nie widać:) Na razie pod młotek idą wszystkie sprawy zasadnicze - ogrzewanie, okna, kominek, łazienki, schody wejściowe .. Reszta istnieje przy okazji i jak wystarcza czasu, inwencji i funduszy - podlega liftingowi :) Może kiedyś dojdziemy do kropki nad "i" :) A na razie - coś się dzieje ciągle i to jest fajne.. A dom wymaga też swoistej kreatywności w "obchodzeniu" różnych ciekawostek i o tym .. cdn :)

Kilka fotek (udało mi się zamieścić wersję nieco niedokończoną :))) To przez nagłą i gwałtowną zmianę pogody dziś:))

Bardzo mnie urzekał ten otwór okienny, taki zaokrąglony:)  Taki w klimacie hobbickim:)) Tak sobie myślałam, że jakby ktoś specjalnie starał się taki efekt uzyskać, to pewnie by się to nie udało :)
Teraz  toczy się tu remont właśnie i nie ma już ani tapet, ani takiego okna :)

Skrzynię wybudował mój Małżonek, żeby ukryć wychodzące z podłogi rurki, doprowadzające wodę do kaloryfera. Nic innego nie dało się z nimi uczynić. W skrzyni mieszkają sobie blaszki ciastowe i inne brytfanki..
Taką mieliśmy genialną szafę z boazerii.. Również, na szczęście to już przeszłość. Boazeria może być:), ale nie w postaci szafy:))

Jeden z ostatnich projektów - ukrywamy kaloryfery :))

Dużo dziś wyszło tej pisaniny:)) ale materia opisu jest spora :) Kolejne odcinki na pewno powstaną :)
Tymczasem pozdrawiam cieplutko i życzę bardzo dobrego weekendu - pierwszego tej jesieni:)




15 komentarzy:

  1. Witaj :)
    Wpadłam z rewizytą i poczytałam sobie, i pooglądałam, że ho ho :)
    Niewiele pokazałaś domku swego na blogu, ale potrafię sobie wyobrazić "cudnie" położony tynk i brak kątów (mieszkałam długo w podobnie "fachowo" wykonanym bloku !). Kiedyś nadejdzie chwila, że wszystko już w domku zrobicie i będzie w 100% Twój i będzie tylko zachwycał :)
    Przede mną jeszcze długa droga, bo na razie mamy działkę, a w przyszłym roku ruszamy z budową. Wiele przed nami :)
    Pozdrawiam ciepło ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moi teściowie też mieli taki dom-nie dom. Chciałam im wybić ten pomysł z głów, gdy go kupowali, ale ... to cała historia, którą Ci kiedyś opowiem. Finał taki,że po 13 latach musieli go w zeszłym roku sprzedać, i bardzo dobrze, ze względu na te cholerne schody i swój wiek po 70-tce. Zwłaszcza,że synowa (no, nie ja, ta druga) zajmowała parter i piętro, a oni poddasze....Nie wypowiem, jak mnie ten chory układ irytował. Ja można tak... starych ludzi na wycug.
    No i wiem,że taki dom jest bardzo trudny w obsłudze, choćby odkurzacz - muszą być ze dwa, żeby nie tragać po kondygnacjach (piwnica -poziom garażu-parter-półpiętro, piętro, półpiętro -strych :).
    Ale za to ta piwnica - marzenie. Tam można założyć pralnię, zakład usługowy, spiżarnię i jeszcze zostanie na saunę z siłownią:)
    Więc pomyślcie :)))
    Teściowie mieli z frontu przejście dołem przez piwnicę na drugą stronę domu, nie trzeba było zadeptywać salonu, by wyjść na taras i ogród z takim za przeproszeniem workiem końskiego nawozu. I tamże teść mój zawsze bałaganił grzybami , rybami itp, bo miał tam taką letnią kuchnię.
    Więc wśród licznych wad są i zalety takiego układu. Choćby to,że masz boki mieszkania ocieplone sąsiadami, i mniej się wydaje na ogrzewanie, a bałaganu w ogródku (no, zawsze jakieś tam chwasty i pranie są :)nie widać od ulicy :))))Można mieć śmiało pozamiatane z przodu, a tył zakamuflowany :)
    A budowniczym z lat 80'tych gratuluję poczucia humoru I nie zrażania się brakiem betonu. Czy może ... betonopodobnego czegoś:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Poprzedni komentarz pisałam zanim dodałaś zdjęcia i końcówkę tekstu - o zaletach piwnicy i mężowego pokoju. Popieram i tez chcę. Tymczasem mój Pan posiaada kotłownię, szopkę na narzędzia i węgiel, bagażnik auta i schowek w domu oraz małą piwniczkę (raczej na wino i zawory wodne:)a ja nie wiedzieć czemu mam te jego śrubki, druty, taśmy i śrubokręty dosłownie wszędzie. Nawet raz wcisnął mi mały śrubokręt do koszyczka z maskarą i cieniami do powiek. Czyżby chciał mnie oślepić ?:)Przybijam mu półki i ustawiam co krok koszyczki i pudełka, szuflady oddaję, ale spróbuj znaleźć w tym domu jakiś młotek!Utarpienie z takim gościem.
    więc ja też chcę taki pokój dla Męża, taki kojec z szafką piwa,żeby mi się nie rozłaził z tym swoim całym majdanem po obejściu. Kotłownię okupuje zimą, ale latem... nie upilnujesz. Taki typ.
    A ja mam za to pokój Żonki, gabinecik w kolorze bladolila i muszę go sobie odmienić jakoś. Dzięki niemu już nie roznoszę moich papierków, tu "wcinam", klasówki układam, śmiecę makulaturą i dekupażuję, i mogę sobie pisać do woli do Was. Jak mam czas :))))

    OdpowiedzUsuń
  4. OJJJJ..SKĄD JA TO ZNAM..MÓJ DOM TO ROCZNIK 1938....ALE W GÓRNEJ CZĘŚCI REMONT BYL ROBIONY CHYBA W LATACH 60?..DÓŁ LEPSZY...LATA 80!!!!OSWAJAMY GO 8 LAT....I TO JEST PRAWDZIWA FRAJDA.....TE OKNO..MISTRZOSTWO SWIATA!!!!HIHIHI...BRAWO ZA SKRZYNIĘ!!!A SZAFA,MOZE NA ZYWCA JEST GORZEJ....ALE MI SIE NAWET PODOBA...TYLKO BYM JA ROZJASNIŁA...ALE JAK PISZESZ PO PROBLEMIE:))))POZDRAWIAM I CZEKAM NA DALSZE LOSY!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Lewkonio kochana!W samo sedno trafiłaś:) I u nas tak było, że dom pierwotnie zamieszkiwali moi Teściowe.. Później Babcia została sama i zaproponowała nam zamianę naszego NOWEGO, ŚLICZNEGO mieszkanka, kupionego po tym 42m.. na ów dom.. W sumie.. nie było co się zastanawiać, bo Babci ciężko było w tym domu już, a my jednak we czworo:) No i zalety które wymieniasz - TAK!! Wszystkie "brudne" prace są tam wykonywane, przejście do ogródka mamy również i błoto po domu się nie wala:) W ogóle jak patrzę na śliczniutkie nowe domy znajomych bez takiego zaplecza.. bardzo mi ich szkoda (znajomych) :))
    Odkurzacze mamy trzy :)) no i w ogóle trochę czasu minęło zanim się nauczyliśmy, żeby różne drobiazgi były na każdym z poziomów. Chociażby chusteczki do nosa :) A jak był remont łazienek i działała tylko toaleta koło garażu - to człowiek zawsze długo się zastanawiał, czy na pewno chce mu się ganiać przez 3 piętra:))
    Aspekt grzania - bardzo ważny, po zamontowaniu kominka w ubiegłym roku, rachunki spadły nam o połowę:) Ale to właśnie dzięki tym ścianom Sąsiadów.. generalnie - nie jest źle:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Qrko:) A to u Ciebie podobnie:) Dalsze losy będą na pewno:), tylko muszę czasu kapkę mieć, żeby fotki zrobić.. Szafa - zdecydowanie NIE, z bliska tym bardziej:)) i nawet bielenie nic by nie pomogło:) Mam nadzieję, ze za chwilę uda mi się pokazać obecny wygląd tego pomieszczenia bez szafy:) A frajda - masz rację - OGROMNA. I nie jest standardowo:))

    Lewkonio :)))) O Mamo..:)) To już chyba rzeczywiście tylko pokochać zostało :)) te śrubki i druty i kabelki, bo Małżonka kochasz nad życie:)) - tak wnioskuję:))) U moich rodziców tak jest, wyciąga człowiek ze szklanki albo talerza śrubokręcik albo inny klucz nastawny i garść podkładek.. Udławić się tym można :)) Mój Mąż ma jeszcze Piwniczkę Pod Schodami ze wszelkim dobrem i w miarę to dobro tam trzyma. Plus pokój:))
    A ja mam sypialnię dla siebie i moje zasady:)
    tam są. ŻADNYCH ŚRUBEK :)

    OdpowiedzUsuń
  7. wpadłam tu na chwile..jutro czytam od a do z..w moim domu jest pełno kombinacji..Fajnie ,ze o tym piszesz ..Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. TO JA TYLKO DODAM ,ZE MÓJ MĄŻ OPRÓCZ SWEGO POKOJU...KTÓRY PO PRAWDZIE STAŁ SIĘ GOŚCINNYM...ALE W SZAFIE,KOMODZIE I SEKRETARZYKU JEGO RZECZY...PRZEWAGA PAPIERÓW...BO JEST BIURWĄ...TO JESZCZE MA 70m2 PIWNICY!!!!!!!!NA ŚRUBY,DESECZKI,RURECZKI........I MAŁO:|)))POZDRAWIAM..HIHIHI...A JA SOBIE SIĘ DZIWIE ,ŻE MNIE TO NIE PRZESZKADZA.....CHYBA TO MIŁOŚĆ,,,,CZY CÓŚ...

    OdpowiedzUsuń
  9. Qrko:) No pewnie, że miłość:)) Aczkolwiek lepiej jak to całe mechaniczno - druciane dobro leży w określonych pomieszczeniach:) 70m2 piwnicy.. Ho, ho.. ho, ho.. to można poszaleć:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj kochana!
    Ja w dużym stopniu rozumiem Twoje rozterki związane z domem- moi rodzice budowali swój dom w latach 70-tych i znam wszystkie "niedoróbki" o których piszesz. I kiedy my z mężem budowaliśmy nasz własny dom przed 12 laty, miałam zawsze w głowie to, co przeszkadzało mi w tym budynku. Ale jednocześnie mimo wszystkich wad architektonicznych i budowlanych ten "klocek" z lat 70-tych zawsze będzie moim domem rodzinnym, który kocha się własnie tak jak powiedzialaś- jak członka rodziny. Tak samo zresztą jak kochamy nasz wymarzony dom, w którym mieszkamy z męzem i dziećmi- nie idealny, nie "na pokaz", ale najukochańszy na świecie:)
    No i muszę jeszcze powiedzieć o Kalinkach- naszym domku letniskowym, który dostaliśmy po rodzicach męża i włożyliśmy w niego tyle serca i pracy, że teraz tęsknimy za nim, kiedy nie mamy czasu żeby tam pojechać :))
    Pozdrawiam Cię cieplutko, jesiennie
    Buziaki
    M.

    OdpowiedzUsuń
  11. A moje Zacisze, to pól bliźniaka. Mamy tu trzy poziomy i tylko mój mąż narzeka, że trzeba biegać góra dół jak się czegoś zapomni. To mu mówię, żeby ćwiczył pamięć. Każdy medal ma dwie strony. Ja póki co kocham ten dom i cieszę się, że go mam. Boazeria natomiast straszy w moim warszawski mieszkaniu, ale ja mam dość już remontów i postanowiłam, że jedyne co zrobię to lekko przetrę ja pastelową bejcą, żeby była jaśniejsza. Pozdrawiam cieplutko. Ania:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Anex , znam takie szeregowce i znam bliźniaki , budowano je w/g jakiegoś pokręconego projektu , aby broń Boże ktoś nie miał lepiej i wygodniej , nawet ścianki nie można było przesunąć o kilka centymetrów , a czasem było to bardzo dużo dla wygody mieszkańców.
    Na szczęście te czasy już minęły i większość bliźniaków zmieniła się nie do poznania , pomysłowość ludzka nie zna granic i powstają fajne domki , chociaż zrośnięte ze sobą , ale wygodniejsze i ładniejsze.
    Ja mieszkam w starym domu po dziadkach , ale na nowy mnie zwyczajnie nie stać , lubię go za to ,że po prostu jest , co się dało zmienić to zmieniłam : rury wszystkie poszły w podłogę lub ściany , ogrzewanie /piec gazowy , kaloryfery/
    starych schodów tylko było mi żal , ale groziły zawaleniem , więc nie dało rady zostawić.W tym roku wymieniliśmy wszystkie okna , przydałby się nowy dach , podobają mi się skośne z dachówek , ale to w dalekiej przyszłości , jeżeli wogóle.
    Wspomniałaś o hobbickim oknie , też mi się podobał ten domek z okrągłymi drzwiami i niskim stropem , z kominkiem , cały z drewna , przytulny i cieplutki .

    Podobają mi się wnętrza z pomysłem , np. taki jak Twój na ławę z funkcją przechowywania , a jednocześnie ukrywającą niespecjalnie ładne rury .
    Często oglądam programy o urządzaniu wnętrz , ale ostatnio nic mnie w nich nie urzeka są takie zimnie , jakby służyły za hotel ,a nie jako dom zamieszkany na stałe.
    Anex pokazuj szybko co jeszcze wymyśliłaś bo pomysł z kaloryferem podoba mi się , chociaż nasz instalator uważa ,że - cytat"kaloryfery są do grzania , a nie do ozdoby , albo ukrywania ich za firankami lub zasłonami , ciepło powinno swobodnie rozchodzić się po pomieszczeniu , a nie tłamsić pod ścianą /hahahaha../ . Tyle p.Instalator , a my wiemy swoje , ma być ciepło i ładnie !
    Pozdrawiam serdecznie Yrsa

    OdpowiedzUsuń
  13. Hehe ciekawa historia :) Dobrze sobie poradziliście z maskowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziewczęta kochane:) Napiszę więcej w poniedziałek pewnie dopiero, dziś kończyliśmy z boazerią:), a jutro spływ mamy - na pożegnanie lata:) Kochane jesteście, dziękuję za wszystkie Wasze słowa, bardzo chętnie będę wymieniać wrażenia domowe:) Miłej niedzieli!!

    OdpowiedzUsuń
  15. bardzo przytulny i cieply domek :) witam w moich skromych prograch :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze :)