poniedziałek, 12 września 2011

Rewa i Hel :)

Jakoś tak morsko się u nas zrobiło ostatnio, ale to dlatego, że pogoda przypomina lipiec, a nie wrzesień i wizja listopada zaraz już właściwie... skutecznie bardzo zachęca do wycieczek wszelkich i ogólnie - przebywania na świeżym powietrzu :)
Dziś - kolejne "końce/krańce" Polski :))) Rewa i Hel :)) Wycieczki nadmorskie tradycyjnie odbywamy po zakończeniu tak zwanego "pełnego sezonu" - zdecydowanie jest luźniej na drogach:) Chociaż wczoraj natężenie ruchu na helskiej drodze sugerowało, że sezon wcale a wcale się nie skończył :))

Rewa to jest miejscowość nad Zatoką Pucką, gdzie znajduje się dziwo przyrodnicze zwane "cyplem rewskim" (po kaszubsku szpyrk) - jest to piaszczysta konstrukcja?, wchodząca w głąb morza na ponad kilometr. Fale z obu stron Zatoki, przy większej fali malowniczo przelewają się przez tą osobliwą piaszczystą kładkę. Dalszy ciąg owej kładki, zwany Rewą Mew lub Rybitwią Mielizną tworzy wał podwodny, ciągnący się aż do Półwyspu Helskiego. Dzięki mieliźnie, na Mierzeję Helską mogą wędrować i płynąć dziki :))
No i może być organizowany Marsz Śledzia :)))

Koniec kładki :) Gdy stanie się na końcu Cypla - uczucie jest... niesamowite.. Osobiście miałam wrażenie, że spadnę, chociaż jak się na spokojnie  zastanowić - to gdzie i jak? :))))
Koniec sierpnia i wrzesień nad Bałtykiem to ... meduzy, czyli chełbie modre:), bardzo dekoracyjne zwierzęta. Dobrze się mają w naszym morzu, pomimo niskiego zasolenia Bałtyku. Tu - oczywiście osobniki po zakończeniu żywota...

Widoki ogólne :)

Na Rewskim Cyplu znajduje się Krzyż poświęcony ofiarom morza. Krzyż Morski stał w Rewie od niepamiętnych czasów, grzebani byli wokół niego topielcy, ci, których "oddawało" morze, umierający od zarazy.. Obecny został ufundowany przez mieszkańców gminy Kosakowo i poświęcony przez abpa Tadeusza Gocłowskiego w lipcu 2004 r. Przy krzyżu znajduje się również Aleja Ludzi Zasłużonych Morzu...


Znaczy Kapitan :)
 
I Jego godny Następca
Hel :))
Hel - Półwysep, posiada genialną ścieżkę rowerową - można przejechać rowerem z Pucka do Helu (miasta) w bardzo komfortowych warunkach. Nie cała ścieżka jest w takiej postaci, kawałek z Juraty do Helu jest bardziej ... leśny, tylko miejscami utwardzany, ale też bardzo "wygodny":)) Polecam bardzo tą trasę, jak tylko jest możliwość skorzystania. O dziwo, nawet w sezonie - nie jest ta ścieżka bardzo przesadnie oblegana..
Tak było wczoraj na  plaży od strony  otwartego morza..

 Koniec Polski :)) - tzw. główka Helu
 Porcja rybki po wycieczce:))
Niektórzy to mają dobrze :))
Dziś pogoda nadal wakacyjna.. Ech... Szkoda, że urlopu posiada się tylko 26 dni.. 
A jutro zaczynamy zmagania z wymianą okien u nas w domu... Będzie się działo :(((



9 komentarzy:

  1. Malownicze wyludnione miejsca , spokojne morze , zastanawiam się nad urlopem we wrześniu , ale to dopiero w przyszłym roku bo jak sama napisałaś urlop trwa tylko 26 dni.
    Ścieżka wiodąca w głąb morza kusi , pewnie w sezonie panuje tam niezły tłok.

    P.S. wczoraj u nas było prawie 30 st. bezwietrznie i parno , wybraliśmy się nad jezioro , aby je obejść , no i obeszliśmy , ale komary nie odstępowały nas na krok .
    Powodzenia z wymianą okien ja to przechodziłam na wiosnę -pozdrawiam Yrsa

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne zdjęcia i piękny koniec lata. Ja już kilka lat nie byłam nad polskim morzem i zaczynam tęsknić. Ale chyba najpiękniej jest własnie teraz kiedy plaże już opustoszały i jeśli trafi się ciepły dzień i to tylko należy sycić się tym pięknym krajobrazem. Pozdrawiam cieplutko. Ania:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia :) Byłam raz na Helu, ale w zasadzie niewiele pamiętam. Pozdrawiam słonecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam tych miejsc..kiedys byłam w Pucku , z dzieciństwa pamiętam te ,,galaretowate stworzątka " , które mnie straszyły w wodzie :) .Fajnie ,ze pokazujesz te miejsca, te kosze takie ładne na plażach ,kiedyś za komuny nie było tak elegancko :)! A rybka nad morzem to niebo w gębie..jeszcze mam flądre w zamrażalniku , jak ja jemy to od razu zapach morza czujemy..Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne zdjęcia zrobiłaś z tych niezwykłych miejsc- szcególnie zaskoczył mnie "cypel rewski"-rzeczywiście to dziw natury- muszę go koniecznie zobaczyć, bo do tej pory nawet o nim nie słyszalam:)
    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za miłe komentarze na moim blogu
    M.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, wciąż nas jeszcze słonko dopieszcza, grzech nie skorzystać chociaż weekendowo. W domu posiedzimy, jak śnieżyce zasypią trakty :)
    Dzięki Tobie byłam po raz pierwszy w Rewie, o marszu śledzia słyszałam, ale te dziki, to mnie zadziwiły :)
    A właśnie,że takie kosze na plaży, (lody bambino i lemoniada w foliowych torebkach) najdobitniej i pozytywnie kojarzą mi się z komuną. I plaże były czystsze, i ludzie mniej śmiecili, bo nie było tyle plastiku :)))Pozdrówka :))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Yrso:) - jeśli tylko możesz, polecam pobyt nad morzem w czerwcu lub wrześniu:) Fakt, że zawsze wielką niewiadomą jest pogoda, ale hmm.. w tym roku wrzesień ładniejszy jest od lipca.. A zdecydowanie jest "luźniej" wszędzie.. No i komarów nie ma:))) Dzięki za dobre słowo o oknach.. Ech.. Napiszę pewnie o tym oddzielnie..

    Aniu - dziękuję za pozdrowienia i .. przyjedź, przyjedź:)))

    Mona kochana:) - no, jak lubisz flądry, toś prawdziwą miłośniczką Morza:))

    Maggie - witaj! Również bardzo dziękuję za odwiedziny:) A do Rewy i na Hel warto zaplanować wycieczkę, i o ile są możliwości, tak jak pisałam Yrsie - poza "pełnią sezonu":)))

    Lewkonio:)) dokładnie tak - jakoś tak ciągnie człowieka na powietrze świeże o tej porze roku, na działania w domu idealny jest listopad:)) Dziki to jest ogólny problem w naszych okolicach, jest ich za dużo, w miastach czują się jak w lesie, giną przez to w wypadkach.. Ot, cywilizacja..
    A lody (i Bambino również:)) - można kupić od Panów, co to chodzą z przenośnymi lodówkami po plażach i w obecnych czasach :))

    Wszystkie Was kochane nadmorsko pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wymiana okien do przyjemnych nie należy. Dlatego życzę dobrej pogody, sprawnych fachowców i malutkiego bałaganu :)
    Zawsze kusi mnie ten twór i nazwa piękna: Rewa Mew a jeszcze nigdy tam nie byłam.
    Zdjęcie z koszami do siedzenia zachwyca swoją wakacyjnością :D
    Serdecznie pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  9. DZIECIŃSTWO SPĘDZIŁAM NAD RZEKA I NAD MORZEM...KOCHAM MEDUZY....A TE KOSZE....REWELACYJNE..CHĘTNIE BYM JEDEN PRZYGARNĘŁA,,,HIHIHI

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze :)