poniedziałek, 19 września 2011

koszmarki okienne :)

Nowe okna szczęśliwie '"siedzą" na swoich miejscach. Ufff.. Remonty, wiadomo, żeby nie wiem jak chwalebne, miłe nie są :(
Jomo, kochana, życzyła do tej roboty dobrej pogody i małego bałaganu..
Ha :) Pomarzyć - dobra rzecz.. Mimo, że wydawałoby się, firm okiennych na rynku egzystuje mnogość, tylko brać, wybierać i wstawiać... Rzeczywistość jak zawsze sprowadza na ziemię.. Okna w sensie okien:) polecali nam znajomi, zatem siłą rzeczy firma, która te konkretne  egzemplarze sprzedaje, przynależy do ich w pakiecie:) Niby proste i oczywiste.. Dalej rozważając .. do firmy od okien, przynależy firma, której pracownicy (przynajmniej w teorii) wykonują tak zwany "pełen montaż" owych okien. Ponieważ Małżonek mój mawia o sobie, że "szczególarzem" nie jest, grubsze roboty "przy domu" tak, bez problemu, ale "dziubdzianie", wykańczanie, gładzenie... niekoniecznie.. No to stwierdziliśmy, że zaszalejemy i ów pełen montaż pobierzemy w pakiecie :( Ojjjj... Błąd był to.. Takiego bałaganu jaki zrobili  Panowie Od Okien nie wytworzył nawet człek, który stawiał u nas kominek i przedzierał się przez stropy żerańskie na czterech poziomach.. Tak jak podróże kształcą, tak i kolejne remonty dostarczają nauk wszelakich :))) 
Reasumując, Panowie Od Okien przypominali w działaniu  głównych bohaterów cool - dobranocki "Sąsiedzi" :))
Ale nic to, najważniejsze, że okna już są, niestety nie wszystkie jeszcze, wiadomo, zasobność portfela ma głos decydujący:))), ale te najbardziej strategiczne mamy. Okna jako takie są SUPER i bardzo mi się podobają i jak to zwykle po kolejnym remoncie u nas, stwierdzam, że teraz nie bardzo reszta domu do nich pasuje :))
No i jedno czego żałuję, to fakt, że nie poczekaliśmy jeszcze odrobinę ze wstawianiem, miałabym z głowy temat bożonarodzeniowych porządków :)))
Taka ciekawostka jeszcze - rozmowy okienne z firmą zaczęliśmy w lipcu :)), termin pierwotny montażu opiewał na sierpień, kiedy można spodziewać się ładnej pogody (znowu w teorii, bo w praktyce tegoroczne lato jakie było, każdy widział).. No i cóż.. Z powodu różnych opóźnień, niezależnych od firmy oczywiście :)) prace okienno - budowlane rozpoczęły się w ubiegłą  środę - dzień, w  którym WIATR pokazał co potrafi w naszych stronach.. Ech.

Tak było :) Skrzydło balkonowe miało lat 22 - pamiętacie takie wersje okien skręcane na śruby? Dostarczały upojnych wrażeń podczas mycia :))

A teraz jest tak :)
Przykład "pełnego montażu" :)
Takie ozdoby zyskały półki wszelkie :))


Robót okiennych jeszcze nie koniec, czeka nas wymiana parapetów wewnętrznych i przemyślenie jak ukryć kaloryfery :) Słowem - front robót w domu końca nie posiada :)

Teraz najpilniejsze jest zamontowanie boazerii w wiatrołapie - nie bardzo było można cokolwiek robić w tym pomieszczeniu bez wymiany okien.. Była tam tapeta na ścianach, jako doraźny środek zaradczy na mnogość dziur po poprzednich aranżacjach.. I wiecie co? Pierwszy raz w życiu widziałam takie dziwo, że hmmm.. po zdjęciu tapet  na ścianach NIE MA ŚLADU po kleju, nie trzeba było marnować mnóstwa czasu na usuwanie resztek ze ścian.. Bo to co widać na zdjęciach to nie resztki kleju, tylko otwory? i zabrudzenia wszelkiej maści.. W  ogóle odnoszę wrażenie,  że tapety trzymały się ścian .. siłą i godnością osobistą :)) i za pomocą takich maskujących łączenia pasków ozdobnych.
Tak, o naszym domu można powiedzieć różne rzeczy, ale jedno jest pewne - nudzić się w nim/z nim nie można :)) W tym temacie - cdn :)))



8 komentarzy:

  1. Bardzo serdecznie Ci współczuję, kochana, bo remont w domu to kataklizm porównywalny do powodzi, czy pożaru. Wiem co mówię, bo ja dwa lata temu miałam generalny remont naszego domu połączony z rozbudową, a w tym roku remontowaliśmy "działkowe" Kalinki. Ale z drugiej strony jak kończysz remont i ostatecznie sprzątasz ten cały bałagan, to jest niesamowita satysfakcja!
    Trzymaj się dzielnie!
    Buźka
    M.

    OdpowiedzUsuń
  2. remonty są niestety bardzo brudzące, ale po wysprzątaniu chaty oko cieszy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam ten pył szczególny na wylot...:)
    Za to teraz masz pięknie!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Opowieść o oknach i tapetach... cudna. Podobnie było u nas - wydawałoby się, że niektóre rzeczy odkrywane podczas remontu przeczą prawom fizyki :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale się urechotałam :))) Tapety trzymające się godnością osobistą :))))
    W poprzednim mieszkaniu wymienialiśmy okna (3 sztuki plus balkon) na 3 raty. Za każdym razem inna firma(z tym,że do okien firma przynależała z montażem). I wiesz co, każda do du...żo by opowiadać. Ale hitem były ostatnie - grudniowe właśnie - nasze okna "salonowe". Przyjechał JEDEN pan, do ich wstawiania, wyrwał wszystko, podrapał się po łbie, i stwierdził "Kur... lewe mam"
    I tu wyjaśniam: lewe balkonowe drzwi do "prawego" otworu.Nie mogły być jednak lewe(jako kompromis skracający nam męki nieposiadania ich wcale parę dni w mróz), bo wchodzilibyśmy na balkon po ścianie :)
    Więc pan, zanim znikł był, wstawił te połamane kawałki futryny, zakleszczył na kołkach stare ponadłamywane drzwi, upuścił młotek dziurawiąc nowy panel (my,debile,sami sobie winni, kto wymienia panele przed oknami), zabrał drzwi "nie nasze" i poszedł szukać "naszych".
    Po 4 godzinach, gdy nabraliśmy podejrzeń,że zamarzł gdzieś w zaspie, zaczęliśmy wydzwaniać do firmy, bo zaczynało nam być w domu zimno.
    Brakło kocy i poczęliśmy odziewać wszystkie płaszcze.
    Firma zaś zdziwiona,że w ogóle o co chodzi, i że pan właśnie pierdolnął robotę - że tak pojadę jakimś Lindą.
    No, to sobie wyobraź, jak spaliśmy kolejne dwie noce :))))) W grudniu. Z dziurami zapchanymi czym popadnie, tylko się pluszaki dzieci obroniły :)))A jaką nam dali zniżkę i ilu nam przysłali umięśnionych młodych i sprawnych panów:)
    Tamtego pana zaś nikt odtąd nie widział, a my firmie tej zrobiliśmy godną reklamę :))))
    Ciesz się, kochana,że to jednak nie był grudniowy wiatr od morza :)))))
    A kolorek jaki to dokładnie? Ciemny brąz?

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie zazdroszczę i trochę też jestem przerażona. ! października zaczynamy remont łazienki. Ha! Ha! Już mam stracha. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. OJ TAK!!!! MOGĘ SMIAŁO RZEC....NIC TAK W ŻYCIU NIE KSZTAŁCI...JAK KOLEJNE FIRMY BUDOWLANE......TRADZEDI!!!!!ALE OKNA MASZ PIEKNE!!!DUŻE!!!I NIE BIAŁE!!!!!!....MY W TYM ROKU OBUDOWALIŚMY WSZYSTKIE KALIFIERY(JAK MAWIAŁA MA BABĄ)...TZN.JA WYMYŚLIŁAM A MĄŻ ZROBIŁ..HIHIHI....A JA QRCZE LUBIE REMONTY.....TYLKO TO SPRZATANIE:))))POZDRAWIAM:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochane Dziewczęta :)
    Napiszę słowo ogólne, że lato się kończy, zatem więcej będzie o wnętrzach, mniej o wyjazdach, bo latem szkoda czasu na opowieści domowe:) A dom nasz:))) - oj, jest o czym pisać i chętnie podzielę się z Wami wrażeniami:))

    Meggi - kochana jesteś i dziękuję Ci za wsparcie i dobre słowa:)) Problem z remontowaniem u nas polega na tym, że hmmm.... nie udałoby się przeprowadzić takiego czegoś jak generalny remont, raz - zwyczajnie z powodu kasy, dwa - nie mielibyśmy lokum zastępczego:)) i nie byłoby się gdzie podziać z całym dobytkiem.. Więc są te remonty na raty i ojjjj.. Ale takie życie:)) i masz rację, że każda następna wyremontowana rzecz cieszy bardzo, bardzo:))
    Napiszę więcej w kolejnym poście:))o DOMU i o remontach i ciekawostkach z tym związanych:)) Dlatego bardzo lubię oglądać Twoją stronę, bo pokazujesz wnętrza moich marzeń :))

    Koronko:)- u Ciebie remonty również, zakrojone na szeroką skalę, więc łączę się w bólu:)) I masz rację, jak się już ogarnie bałagan - jest satysfakcja:)

    Jomo - dziękuję Ci kochana za dobre słowo:), bardzo mnie cieszą te nowe okna..

    Zosiu - ano tak to jest czasem, że okazuje się, że człowiek nie zna własnego domu:)) Ale przynajmniej jest zabawnie:)

    Lewkonio:) Oj, i ja się uśmiałam czytając to, co napisałaś.. Zaiste, odróżnienie drzwi prawych od lewych to zaiste wyższa szkoła jazdy:)) U nas okazało się, że skrzydło balkonowe jest .. za krótkie, ale Mąż mój stwierdził, że zrobi próg:)) Chyba chciał uniknąć zniknięcia tych magików okiennych - tak jak to stało się z Twoim:))
    Ha:), gdyby to było w grudniu i przy grudniowym wiaterku.. Ojjj.. Fakt,że w domu łatwiej się odizolować od przestrzeni pozbawionej okien:))

    Janeczko kochana - dzięki za odwiedziny kochana!
    Akurat kafelkarza mamy super, bardzo staranny i o ile można tak powiedzieć "czysty" człek. I bardzo słowny i solidny. Nie bój, się, będzie dobrze!

    Qrko! dzięki za dobre słowa! Warunkiem wymiany okien było to, że będą brązowe:) Co do remontów, to ogólnie - niech będą.. Ale nie wiem, czy to tylko u nas tak jest, że jak chce się zrobić jedną rzecz, zaraz trzeba pięć innych, bo ... no właśnie :))) A napisałabyś jaki masz patent na kaloryfery? Ja też mam program autorski w tym względzie, postaram się napisać posta o tym jak najszybciej:)
    U mnie w roli głównej występuje ratan:)

    Pozdrawiam Was wszystkie bardzo serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze :)