wtorek, 27 września 2011

kajakowe pożeganie lata, obrazki domowo - ogrodowe:)

No i przyszła jesień.. Kalendarzowa... Lato żegnaliśmy na spływie oczywiście:), ale ...jesieni specjalnie nie widać..  I dobrze!




Rzeczka - Reda urokliwa bardzo. Ani łatwa, ani  trudna - taka w sam raz:) - coś się działo, w sensie omijana przeszkód w samej rzeczce, chaszczy rozmaitych przybrzeżnych,  no i siedem mostków było na trasie:))) Mimo to, na szczęście nie trzeba było kajaków przenosić... bo jest to mało sympatyczna czynność na spływie..



Planujemy, tradycyjnie już, spływ wigilijny.. Ostatnie dwie zimy nie pozwoliły zorganizować takiej eskapady z racji dużej ilości  śniegu i braku dostępu do rzeczek:(  Mamy nadzieje, że w tym roku będzie to możliwe:)

Impresje ogródkowe:) Bardzo lubię winobluszcz o tej porze roku..



Echa komentarzy - w spawie domu :)
Bardzo Wam Dziewczyny dziękuję za to, że podzieliłyście się swoimi wrażeniami.. Myślę, że to jest tak, że każdy swój dom kocha i tak jak napisała Maggie - nawet jak jest On niedoskonały, praca i starania włożone w "oswajanie" sprawiają, że to jest "ten" Dom. Podobno, żeby osiągnąć stan idealny, trzeba wybudować w życiu trzy domy.. Tak mówi teoria:).. Wiadomo jakie były czasy - jeszcze niedawno, jakie były projekty i jakie ograniczenia w budowaniu... Wiecie, to jest niesamowite ile w tym temacie zmieniło się w Polsce przez 20 lat. Te nasze szeregi, w momencie budowania uchodziły za niesamowicie ekskluzywne, były alternatywą dla jednego z wielkich blokowisk.. Cuda się działy, żeby można było "załapać" się do tzw. "zadania".. Te pierwsze budowy "sygnowane" były jeszcze przez rozmaite spółdzielnie, które rozmaicie ... funkcjonowały..
Słowem - jest jak jest:) Tak jak napisałam, wymieniamy w miarę możliwości, głownie finansowych (bo  to one, po możliwościach czasowych, stanowią główną barierę we wprowadzaniu zmian) to co newralgiczne i cieszymy się z każdej nowości.. Tylko.. jak w myślach odliczam ile tego jeszcze... to ojjj... Ale jak mawia zaprzyjaźniony Mąż Przyjaciółki - przynajmniej coś się dzieje :) I pracy i radości później, będzie na długo:) Oczywiście jest tak, że po każdym większym remoncie zarzekam się, że już koniec, że nie ważne, czy krzywo, czy  prosto, czy ładnie - nigdy więcej remontów.. Po czym, jak się domyślacie, padają magiczne słowa ... "wiesz, mam taki plan...:)))..."
Bardzo lubię do Was zaglądać - bo chociaż zdaję sobie sprawę z ograniczeń różnych i tego, że wielu rzeczy w naszym domu zwyczajnie nie da się zrobić, z przyczyn głównie konstrukcyjnych, to jednak  INSPIRACJA jaką czerpię z Waszych pomysłów, jest  bezcenna.. Wielkie dzięki za to:) W kolejnych odsłonach różne nasze pomieszczenia i smaczki w nich:).. Mimo, że chwilami uciążliwe to jednak ... swoje i kochane:)

Maggie:) - Wasze Kalinki są magiczne, bardzo mi się podobają:) I ja wychowywałam się w domu Dziadków, który był budowany pod koniec lat 60 według projektu Gminnej Rady Narodowej. To dopiero było COŚ:)) Ale było jak było, dom funkcjonuje do dziś i podobnie jak piszesz - sentymentem darzy Go cała Rodzina..
Aniu:) - oj, maratony schodowe to czasem wychodzą niezłe:) Chociaż ma taki układ i dobre strony:) Gdy do naszego Syna przychodzi na urodziny z 15 takich samych Dużych Ludzi zw zestawie  komputerami "żeby pograć", uciekamy z Mężem na samą górę i nawet nie słychać za bardzo hałasów :) U nas boazeria jest głównie na klatce schodowej i w takich dwóch innych pomieszczeniach (sami ją dokładaliśmy:)) Nie wyobrażam sobie zdejmować tego, poza tym bez boazerii Dom nie byłby sobą :))
Irenko:) U nas już drobne zmiany w projekcie udało się zrobić, dzięki temu mamy pięć pokoi a nie 4. Ale fakt, że dużo przestrzeni jest niewykorzystanej  w sposób sensowny.. Kaloryfery miały u nas różne "odsłony", pokażę przy najbliższej okazji:) Magik Twój racji nie ma, dobra obudowa nie przeszkadza w dystrybucji ciepła.. A czasem to są naprawdę mało estetyczne widoki :) Jeżeli chodzi o porady wnętrzarskie to masz rację, dlatego ja tak lubię Wasze blogi :) Są one kopalnią  pomysłów z życia wziętych, a nie wydumanych.I to jest fajne! Przestrzeń domowa powinna być wygodna i nie ograniczać domowników w niczym, nie może zatem być w domu jak na wystawie sklepowej :)

Działo się :) Tu widać kawałek  kaloryfera, który ma już nową obudowę..

Tego etapu nie lubię:(((


Prawie koniec :)


 Tymczasem pozdrawiam i do następnego cdn...



11 komentarzy:

  1. Spływ kajakowy był pewno przyjemny. Winobluszcz w tej barwie też lubię, ale jak liście opadną to już jest mniej ciekawie, bo trzeba sprzątać. Przy urządzaniu domu nić nie podpowiem, bo mieszkam w blokowisku i nie narzekam. Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale Ci tych kajaków zazdroszczę- my już w tym roku się nie wybierzemy, więc z przyjemnością obejrzałam Twoje zdjęcia z wyprawy...
    Dzięki za miłe słowa o Kalinkach!
    Pozdrawiam Cie serdecznie
    M.
    P.S. A kaloryfery też zawsze doprowadzały do ruiny moje poczucie estetyki i jak budowaliśmy dom, to uparłam się na ogrzewanie podłogowe- ma plusy i minusy- ale na pewno nie ma kaloryferów :))

    OdpowiedzUsuń
  3. NASZE KALORYFERY WSZYSTKIE SĄ OBUDOWANE...ŻELIWNE:))..WIADOMO WSPANIALE TRZYMAJĄ CIEPŁO...ALE URODA ICH POWALA...WAŻNE ABY POD PARAPETEM BYŁA MALA SZPARA....WÓWCZAS WYMUSZA SIE OBIEG CIEPŁEGO POWIETRZA,KTÓRE IDZIE DO GÓRY.....POZDRAWIAM ...PIĘKNY WINOBLUSZCZ..MÓJ TEŻ ZACZYNA SIĘ CZERWIENIĆ:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Winobluszcz o tej porze roku wygląda urzekająco. Rośnie taki u moich Rodziców, zachwycam się nim co roku. Co do wiecznych remontów, to już chyba taka natura, że wciąż musimy coś zmieniać. Ja na przykład "przeremontowałam" sypialnię cztery miesiące po... generalnym remoncie ;) Z kajakami nigdy nie miałam nic wspólnego, ale zdjęcia oglądam z przyjemnością :) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że lato nas opuszcza .........
    bardzo lubię pływać kajakiem :)
    pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
  6. Gigo:) Fakt, że z winobluszczem właściwie przez cały sezon wegetacyjny jest zabawa... W sensie sprzątania:) Jak kwitnie, a raczej przekwita - osypują się kwiatki, później liście i owocki spadają.. Nasz zamieszkuje mnóstwo ślimaków:)) Ale mimo to bardzo lubię tą roślinkę i sprzątanie nie przeszkadza ..

    Maggie:) Ano z kaloryferami, nawet nowymi nie zawsze jest "po drodze" estetyce. I przeszkadzają one i zabierają miejsce.. Ogrzewanie podłogowe - ciekawy kompromis:) Widziałam u znajomych kaloryfery granitowe.. Bardzo ładne, ale trzeba konsekwentnie "pod nie" urządzać resztę domu:)

    Qrko:) Ciekawam bardzo Twoich kaloryferów obudowanych:)
    U nas większość czeka na swoją kolej w tej materii. Bo tak jak piszesz, powinna być zachowana odpowiednia technologia obudowy:) Ratanowe ubranka dostały kaloryfery przedpokojowe, które tak naprawdę można by zdemontować.. Ale jak zdemontowanie, to trzeba by również podziałać z boazerią i wówczas .. jak to zawsze u nas:) front robót rozszerza się niebezpiecznie.. Więc na razie kaloryfery zostały, w nowej szacie:)
    Winobluszcz przebarwia się w tempie niesamowitym już teraz.. I śliczny jest.

    Zosiu:)- w rzeczy samej:) Chęć do zmian jest czasem silniejsza od zdrowego rozsądku:)) Ale jest to fajne! No bo kiedy te zmiany robić:))??

    Beatko:) - przyjdzie następne lato i wiele spływów przed nami! Wiesz? Dopiero jak zaczęliśmy pływać, uświadomiłam sobie ile jest rzeczek na świecie:))

    Słowo o kajakach ogólnie:) - jest to bardzo fajna sprawa, relaksująca niesamowicie. Polecam gorąco wszystkim. I wbrew opiniom różnym - tak naprawdę nie ma się czego bać:) Oczywiście pod warunkiem, że pływa się po rzeczkach spokojnych a nie takich jak nasza słynna Radunia w górnym swoim biegu:)

    Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. zazdroszczę Wam tych kajaków..:) ja za rok musze tak poszaleć ! i remontu tez Ci zazdroszczę, będziesz miała nowy dom:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam :) Miło sie Ciebie czyta więc pozwolisz, że będe wpadać:) PS. Super zakończenie lata :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepiękne zdjęcia ze spływu, aż chce się w nie gapić non stop!:))
    A co do remontu...No...myślę, że masz już na tyle doświadczenia, aby nie łudzić się myślą o tym, że kiedykolwiek, mieszkając we własnym domu wszystko będzie zrobione do końca;/ Domy mają to do siebie, że jednak trzeba non stop w nie inwestować:)))Ale warto!!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Te nowoczesne kajaki są świetne , lekkie i nieprzemakalne . Pogoda na taką wyprawę wymarzona , u nas też prawie lato .
    Winobluszcz jest piękny , przynajmniej do czasu ,aż nie opadnie , ale orzech bije wszystkie drzewa na głowę , jednodniowy zrzut liści zapełnia wielki wór , a końca nie widać .
    Pozdrawiam Yrsa

    OdpowiedzUsuń
  11. Remonty , remonciki ..... Uff .
    Spływu zazdroszczę , widoków zazdroszczę ;)
    Piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze :)