czwartek, 1 września 2011

jeszcze o szkole... inaczej :)))

Takie jeszcze impresje o szkole i sposobach edukacji :)
W Paryżu często można spotkać takie malownicze grupy Maluchów, grupy te podążają na zajęcia szkolne.. Znak rozpoznawczy - Maluch z kartką, kartki w różnych kolorach - dla identyfikacji stanu Maluchów w grupie. Tu grupa czekająca na wejście na zajęcia do Musée d'Orsay :)







 Tu nieco inna grupa wiekowa:) - bez kartek identyfikacyjnych:) - również na zajęciach w tym samym muzeum..


Może u nas też kiedyś tak będzie? A może gdzieś już jest? (pytanie nie dotyczy oczywiście tej części edukacji, gdzie zajęcia praktyczne są niezbędne i wymagane programem, ale tej, gdzie takie zajęcia mogłyby pomóc zilustrować przerabiany materiał). Z moich lat szkolnych i lat studiów pamiętam  nieliczne tylko przypadki, gdzie teoria poparta była praktyką lub przykładem.. 
Wszystkim Nauczycielom i ich Podopiecznym życzę raz jeszcze bardzo dobrego roku szkolnego!

9 komentarzy:

  1. Jakie duże te kartki! Wyglądają troszkę jak u nas żebracy... Takie miałam skojarzenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. :))) Maluchy wyglądają bardzo profesjonalnie - na kartce jest nazwa szkoły i adres - dobry identyfikator w przypadku ...chadzania swoimi drogami.. Ja im zazdrościłam, że mają takie fajne lekcje.. W takim Muzeum Historii Naturalnej.. Bajka... Zamiast wkuwać na sucho jak wygląda jakie zwierzę.. Oglądają eksponat :)) Tu tez widzą jaka jest różnica między naturalizmem a impresjonizmem..

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas to tak może będzie ale za sto lat chyba albo i lepiej... :)cóż...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Anex, dzięki za życzenia. Myślę, że sporo się zmienia w naszej edukacji na lepsze. Dużo zależy od samego nauczyciela i niestety od tego gdzie znajduje się szkoła. Chociaż zastanawia mnie dlaczego nauczyciele w małych miejscowościach czy na wsiach uczą przyrody w klasie. Ja uwielbiam włóczyć się z moimi uczniami po okolicy. pozdrawiam cieplutko, mimo, że w warszawie ciężko znaleźć kawałek przyrody. Muzeum to już cała wyprawa, a niestety u nas nie wszystkie dają swobodę zwiedzania. Centrum Nauki Kopernik jest frajdą dla dzieci, ale mam wrażenie, ze ona tam dostają głupawki i biegając po całym budynku w zasadzie mało umiejętności z tego wynoszą. Ania:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje Brzydactwa:) - fajny nick:)A może nie będzie tak źle i nas? Nadzieja matka sukcesu:))- może wcześniej, niż za 100 lat będą w szkołach takie lekcje.. Fajnie, że do mnie zajrzałaś:))

    Aniu:) - masz rację, że wiele zależy od podejścia, lokalizacji szkoły itp.. I ogólnie do systemu edukacji w naszym kraju, który jest... nieco dziwny.. Uczenie "trafiania w klucz" ponad wszystko.. A empiryczne poznanie wielu zjawisk jest bezcenne.. I bez względu na system warto byłoby je upowszechniać:)) Na pewno potrzebna byłaby zmiana myślenia, podejścia - dzieci, rodziców.. i Min Edu. :)) Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  6. O i znowu Paryż i mój ukochany tym razem, Orsej:))
    I kolejne anegdotka paryska a propos 'cudze chwalicie...'
    Ostatnio robiłam obrazek z Damą z gronostajem i mówię do nastoletniego syna, który nie widział co uczyniłam;)) , że zrobiłam damę z łasiczką, na co on mi odpowiada "widziałem oryginał"...Pytam więc kiedy był w Muzeum w Krakowie??
    Nieeee- pada odpowiedź, w Luwrze widziałem...(pomylił cholernik z Mona Lisą)
    Synuś lat prawie 17, rodowity małopolanin, do Krakowa rzut beretem, wszystkie wycieczki szkolne do Krakowa- kończyły się i zaczynały w McDonaldzie na Floriańskiej (jakieś ca.200m. od Muzeum Książąt Czartoryskich)...trudno to skomentować, niestety lub stety ale rodzice nadrobili już zaległości:))
    Serdecznie pozdrawiam, miłej niedzieli życzę
    ps a jak lubisz niebieskie rowery- polecam Ci książkę o tym tytule:))

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie by było , aby temat lekcji poparty został jakimś namacalnym dowodem np. wycieczką do muzeum , na wystawę lub chociaż w terenie np. biologia w parku lub lesie ,albo nad jeziorem . Z tego co wiem wycieczki szkolne odbywają się zazwyczaj do kina , McDonalda lub do parku rozrywki .
    Może nie wszędzie tak jest , mam taką nadzieję.
    Anex w poprzednim poście widziałam kluski , chyba ziemniaczane? czy w środku było nadzienie z gotowanych ziemniaków z białym serem i tzw. okrasą / tj. smażona cebulka plus boczek/. Mój tato uwielbiał takie kluski / a właściwie duże kluchy / , ciekawa jestem ich prawdziwego pochodzenia .
    Pozdrawiam Yrsa

    OdpowiedzUsuń
  8. Lejdik:)O systemie edukacji to można dużo pisać, tak ogólnie:)) I nie mam tu na myśli Nauczycieli, tylko SYSTEM.. Moje dzieci całe swoje szkolne życie spędziły w szkołach niepublicznych, wiec tak całkiem źle nie było:)) Wycieczki miały całkiem sensowne (na przykład klasa naszego Młodziana po 3 latach edukacji w szkole podstawowej pojechała do Wwy i w programie było zwiedzanie Sejmu:)) Młodzian od wtedy wiedział, że będzie studiował prawo:)) i słowa dotrzymał. Klasa córki jako jedna z pierwszych oglądała Muzeum Powstania Warszawskiego. Ale ogólnie średnia krajowa ... nie zachwyca..
    Paryż kocham (co widać :)) - pewnie będę zamieszczać to i owo z przeszłych wycieczek :)
    O książce słyszałam, kupię na pewno, dzięki za jej polecenie :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Też mam wiele zastrzeżeń do systemu edukacji w naszym pięknym kraju. długo by mozna wyliczać błędy takie, które prowadzą do zaniku samodzielnego myślenia i wnioskowania.
    Mimo to, a może właśnie dlatego - także życzę Nauczycielom i Ucznio wspaniałego, owocnego roku szkolnego. :))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze :)