czwartek, 25 sierpnia 2011

urok porcelany

Pokazywała Ila (tu) ceramikę z Bolesławca. Cudeńka to są - mnie osobiście bardzo, bardzo się podobają. Ale... Pozostaje mi tylko podziwianie i wzdychanie "do" bowiem w naszej rodzinie od zawsze egzystuje porcelana opolska. Znacie ją? Jest bardzo charakterystyczna :) i trochę kojarzy mi się z lotniskami i Cepelią - ogólnie suwenirami z Polski. Aczkolwiek sama w sobie jest ta porcelana ładniusia.  Nasza przeżyła ogrom przeprowadzek - historia jej sięga czasów, kiedy moi Teściowie zamieszkiwali w Opolu :) Mąż mój cały ten dobytek określa mianem "skorup" i wspomina, że podczas każdej przeprowadzki "skorupy" musiały być traktowane z najwyższym pietyzmem i dbałością :) - co nie dziwi, ale uraz .. pozostał :)
Jak widać na zdjęciach kolorystyka jest inna niż bolesławskiej ceramiki i stąd pozostaje mi tylko podziwianie Bolesławca, bo kompletowanie teraz czegoś na nowo w zupełnie innym stylu ...
Chociaż.. Trzeba mieć marzenia i je realizować, więc .. kto wie :)?



 
 
 

 

 

 
Najstarsze naczynie w naszej kolekcji pochodzi z roku 1978:) Cechą charakterystyczną porcelany opolskiej jest to, że każdy element jest malowany ręcznie, sygnowany przez Twórczynię Ludową i nie ma dwóch takich samych wzorów..
Ciekawa jestem co sądzicie o tym naszym eksportowym towarze :)?

Pozdrawiam ... coraz bardziej jesiennie..

12 komentarzy:

  1. Witaj!!!
    Bardzo Ci dziękuję , że zechciałaś odwiedzić mojego bloga i zostawić tam komentarz!!Dzięki temu mogłam znaleźć się tutaj i odbyć podróż w przepiękne miejsca o istnieniu których miałam bardzo mgliste pojęcie, albo wręcz żadnego!!Podlasie widziane Twoimi oczami to najbardziej urokliwy obrazek jaki ostatnio ogladałam, fontanny Paryża przy nich to betka;)) Z tym, że Paryż widziałam na żywo, a Podlasia...nie:(((
    A co do prezentowanych przez Ciebie 'skorup opolskich'...no ...to jakby to powiedzieć, obawiam się, że macie spory majątek w tych wszelakiej maści garnuszkach;):D
    Serdecznie pozdrawiam, na pewno będę Twoim stałym gościem!
    ps nazwa bloga nawiązuje do tytułu książki?:>

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowitą masz kolekcję! Trzymaj ją, bo jest niezwykła. Do niej możesz dokupić białą zastawę i będzie się ładnie komponować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lejdik:) - bardzo się cieszę,że do mnie zajrzałaś i że chcesz zostać na dłużej:)Zachwyt w kwestii Podlasia:)) ucieszył mnie bardzo :))) - ale polecam podróż tam, bo moje zdjęcia to tylko namiastka.. Jest tam COŚ, co trzeba poczuć:))
    Paryż.. Cóż:) Tu chyba jest tak, że trudno pisać o tym mieście, bo każdy odbiera paryski nastrój na swój sposób.. Dla mnie niesamowitym przeżyciem było w ubiegłym roku takie coś, że byłam w Paryżu w okresie wzmożonego ruchu turystycznego, a po powrocie znalazłam się na Podlasiu właściwie.. Dwa magiczne miejsca, dwie skrajności :))
    Co do opolskiego dobra:)) - ha:), masz rację:)z majątkiem:), chociaż problematyczny on dosyć w takiej postaci:)), ten majątek..
    Tytuł bloga pochodzi o roweru, który zdobi nasz mikroskopijny ogródek :))
    Pozdrawiam cieplutko, a cieplutko będzie dziś w Twoich rejonach, Pan Wojtek mówił w Trójce:))

    Koronko:))) - dokładnie tak jest, kompletuję teraz do części opolskiej zastawę na 6 osób białą i jestem z tym na dobrej drodze:)
    Pokażę przy okazji ..

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam w domu filiżaneczki, od mojej Mamy, ale ich nie używam. To jest ozdoba. Pozdrawiam jeszcze bardzo letnio

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna , oj i juz mi sie tez taka chce miec !!..wiesz ja prawie nieznam tej opolskiej ceramiki , znak znam oczywiscie , czy teraz tez mozna ja kupic ? Jescze mam trochę włocławka ale to innym razem pokaże :) Pozdrawiam ..

    OdpowiedzUsuń
  6. Jutro czytam zaległosci o Podlasiu :) dzis dopiero zobaczyłam ile przegapiłam u Ciebie :(( >

    OdpowiedzUsuń
  7. Zrobiło się prawdziwe lato , pewnie potrwa mgnienie oka , ale zawsze to miły akcent na zakończenie wakacji .
    Obejrzałam porcelanę opolską i z bolesławca , teraz już się pomylę , widać różnice .
    Nie jestem miłośniczką /kolekcjonerką porcelany , do celów użytkowych preferuję porcelanę gładką lub z delikatnym wzorkiem .
    Doceniam jednak urok ręcznie malowanych naczyń , prawdziwe mistrzostwo , precyzja ręki artystki i nieomylna powtarzalność wzorów , nawiązanie do tradycji.
    Cały kunszt widać dokładnie na powiększeniu.
    To nie masowa produkcja , naklejanie kalkomanii i po krzyku .
    W naszym kredensie znajduje się przedwojenna porcelana z Ćmielowa , używamy jej podczas wigilii i in. świąt , jest delikatna , prawie przeźroczysta obchodzę się z nią jak ze świętością , dlatego rozumiem twoją teściową .
    Świetny pomysł z wymieszaniem porcelany opolskiej z białą , chętnie obejrzę efekt , może ja dokupię kolorowej , kto wie ?
    Jeżeli inni mogą zmieniać poglądy polityczne , to ja mogę zmienić upodobania co do zastawy stołowej , prawda ?
    Pozdrawiam serdecznie Yrsa
    P.S. moja magnolia jest b.młoda 3 lata , niewysoka , może dlatego nie kwitnie drugi raz tak pięknie jak wiosną , czas pokaże .

    OdpowiedzUsuń
  8. Anex, niech skonam, ale mi radochę zrobiłaś tym postem :)))))Wprawdzie nie posiadam ani sztuki, bo jak już kupuję, to dla gości z zagramanicy, ale sentymentem wielkim darzę wszystko, co opolskie, chociam Wielkopolanka z urodzenia.
    Jakby się co... tfu tfu... odpukać... wytłukło, to masz we mnie oddanego posłańca. A piękna jest ta ceramika naprawdę, choć i ja wolę gładką, białą.
    No to ci siuprajs dopiero :)))))Wiedząc gdzie mieszkasz, nie spodziewałabym się,że Ci z opolskim folklorem po drodze, ale ja z kolei zapałałam uczuciem do kaszebszczej porcelany:)))
    Męża uraz rozumiem, biedny musiał pewnie sam ten skarb drżącymi rękoma zawijać w sreberka i inne czasopisma, jak się rodzice przekwaterowywali :)))
    Gdzieś w Werandzie czytałam,że kto inny ma cały majątek w ... pluszowych misiach. To może być jakieś pocieszenie :))))

    A dla Mony informacja - nadal można ją kupić, w Oplu np. w Cepelii na ul. Koraszewskiego.
    Właśnie wczoraj, mając godzinkę do wytopienia, przechadzałam się w okolicy ratusza i zaszłam tam popatrzeć na wystawę. Oczopląs gwarantowany, ale piękna ta ceramika, z dbałością i misternie malowana, i jak Anex pisze, każda sztuka, jak kropla wody ... inna, choć na pierwszy rzut oka identyczna :))))
    Mogę sprawdzić asortyment i ceny, jakby ktoś miał chęć sobie do ludowości swoich dodać jakąś opolską sztukę.
    Buziaki od opolskiej dziołchy :)))
    A jutro u nas też ludowo i kolorowo ma być - festiwal smaków dwudniowy się w Opolu odbywa, to i pewnie wytwory rzemiosła będą:) Zapraszamy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No to tak:)- zastanawiałam się, czy posta nowego nie napisać:)
    Mona kochana - tak jak Lewkonia napisała - można kupić bez problemu te cudeńka w Opolu, ale również w Cepeliach, co się jeszcze ostały, na przykład w Gdańsku na Długim Targu:),jak również na każdym polskim lotnisku:)))
    Oczywiście w wyborze ograniczonym - dlatego UŚMIECH w kierunku Lewkonii posyłam ogromny, bo ciekawsze naczynia to już tylko w Opolu..
    Informacja ogólna - osobiście, gdybym nie dostała tych skarbów, wolałabym naczynia gładkie, ewentualnie we wzorki delikatne (stary Ćmielów albo wałbrzyska porcelana tzw. Fryderyka).. A na co dzień fajny byłby Bolesławiec - gdyby był tańszy.. Mam też tu na miejscu dostęp do Lubiany, która jak się okazuje, przejmuje powoli staje się monopolem na rynku polskiej porcelany.. Niektóre rzeczy mają fajne, ale najfajniejsze nie trafiają na polski rynek w ogóle:( Widziałam wzorcownię w Lubianie, ech.. Pomarzyć tylko..
    Reasumując - hmmm... Clou programu z opolską porcelaną stanowi cena tych śliczności i gdybyśmy sami... to pewnie nigdy byśmy nie mieli takiej kolekcji.. Filiżanka ze spodkiem w gdańskiej Cepelii to cena... ponad 100 pln. A to co pokazałam to nie wszystko, no i mój Mąż ma Brata, który dostał podobną część.. Dlatego i ja rozumiem moją Teściową i podziwiam, bo widać pasję ZBIERACZA.. I tak jak Mona napisała - często kosztem wyrzeczeń różnych była ona realizowana.
    Z drugiej strony - w części przeprowadzek z całym tym dobrem tez uczestniczyłam i Lewkonia trafiła w dziesiątkę z opisem, jak to się odbywało:)) Jakbyś przy tym była Kochana!
    I wiecie co? Mamy spore grono przyjaciół i znajomych i u nikogo nie widziałam tej porcelany..
    Yrso kochana - jak najbardziej popieram różnorodność w porcelanie i prawo do zmiany poglądów:) Zmiany są kreatywne i czasami potrzebne. My tego wszystkiego oczywiście na co dzień nie używamy (tylko drobiazgi - cukiernicę i puszki, ewentualnie półmiski, bardzo lubię za to śniadanie wielkanocne z tą porcelaną, bo jest radosna taka w odbiorze.. Aaa.. Widzisz, nasza magnolia ma lat 15 i pewnie stad różnica.. Dziękuję Ci za link ogrodniczy, fajna jest ta strona bardzo.
    Lewkonio - to ja w zamian służę dostępem do kaszubskich naczyń (właśnie z Lubiany, bo maja tam co nieco :))) W przypadku strat - uśmiechnę się o pomoc, dzięki z góry!
    Ha:) to ja już wolę porcelanę od Misiów, chociaż zmysł kolekcjonerski rozumiem :)))
    Zazdroszczę Ci festynu, pewnie będzie dobre jedzonko:)) Gdyby było bliżej, ech..
    Nadmorskie pozdrowienia przesyłam - BARDZO DZIŚ CIEPŁE, BO BYŁO DZIŚ U NAS LATO!
    Dobrego weekendu Kochane!

    OdpowiedzUsuń
  10. Anex, z wzajemnością - i pozdrowienia i zazdrość, bo mi dziś tylko morza było brak w tym upale ( wreszcie, choć tak na ostatni dzwonek przed ... pierwszym szkolnym:)i podziękowania te za "dotąd" i te na zapas :)
    My do Lubiany (ej?) nie mieliśmy już czasu dojechać, niestety, wiec następnym razem :)
    A festiwal, ech, mam mieszane uczucia.
    Jedzonko było pyszne i urozmaicone, bo nie tylko Polskie, ale ceny.... wyższe niż na J.D. w Gdańsku za ten sam produkt, b np wileński kwas chlebowy tam litr 5 zł a u nas ... 15. Horror i rozbój w biały dzień, a przecież takie festiwale powinny służyć promocji produktu i producenta, a nie nachapaniu się przez pazernych handlujących. Bo kupujący co najwyżej mogli sobie większość powąchać lub dzielić się czymś jak my, na czworo. O spróbowaniu wszystkiego ( i obiektywnym wyborze najsmaczniejszej potrawy w konkursie) mowy być nie mogło, jeśli porcja np ciasta kosztowała 8 zł a ćwiartka chleba 7, czy piwo 10.Skoro nie spróbowałam, to do tego producenta na zakupy większe tym bardziej się nie udam, klient stracony jestem, a chyba nie o to chodziło?
    Wściekłam się gdy mi jedna pani zdziwiona mym zdziwieniem taki argument wytoczyła,że w Opolu wszystko przecież droższe. Tak, owszem, czasem o 1/3, prawie Warszawa, bo fama taka od lat po kraju krąży, że tu wszyscy bogatsi. Owszem, bogatsi ci, co w euro w Niemczech zarabiają, a tu bywają na łonie rodziny by się obkupić. Tyle,że to mały procent Opolan ( z tzw paszportem). A reszta dostaje po kieszeni niewinnie. Ech, co za polityka... To tyle, a reszta... reszta była fantastyczna :))))

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepiękna porcelana, godna najwyżej troski :) Taki skarb rodzinny.
    Zazwyczaj marzą nam się inne niż mamy, nie z powodu "nielubienia", tylko pragnienia czegoś innego. Twoje skarby mają swój urok, możesz być pewna i nadal a pietyzmem je transportować :)
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam bzika na punkcie ceramiki bolesławieckiej -:) - muszę to przyznać. Po raz pierwszy (wstyd się przyznać) zobaczyłam ją u mojej psiapsiółki Francuzki. Była zaskoczona, że ja - Polka, nigdy nie widziałam tego wcześniej na oczy. Zaczęło się bardzo niewinnie - od prezentu od wspomnianej psiapsióły - Cecile się zwie (sprawczyni zamieszania, winowajczyni licznych wydatków) i wkrótce rozmiary mojej kolekcji były gigantyczne.
    Pewnego dnia Cecile stanęła przed moimi witrynami, zawołała moją inną kumpelę Elę i z oburzeniem stwierdziły, że swoją kolekcją pobiłam je obie. Wspomnę tylko, że kupowałam w małych ilościach, ale nader często.
    W Bolesławcu bardzo lubię nie tylko motywy, ale wzornictwo - miseczki z pofalowanymi brzegami - duże, małe, malutkie, cudne świeczniki, wazy, ale i praktyczne brytfanny, z których wychodzą pyszne pasztety, chleby i inne specjały. Dodam, że gotowanie mnie niesamowicie odpręża.
    Co do Twojej kolekcji to uważam, że jest unikatowa. Zdobienia - przepiękne, bardzo kunsztowne. A te kolory... Ileż pracy trzeba w takie cacka włożyć. Myślę, że mając takie cudeńka, nie używasz ich na co dzień, więc Bolesławiec mógłby być dobrą alternatywą.
    P.S. Kiedy tylko coś się pojawi w domu nowego, słyszę od syna "Mamoooo... Tych filiżanek to chyba nie było?" Na szczęście mąż nie jest, aż tak spostrzegawczy, jednak zakup 3 nowych witryn - nie umknął jego uwadze - :) Pozdrawiam, życząc trafnych wyborów - eli

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze :)