piątek, 19 sierpnia 2011

Tatarskie impresje ..

Podlasie to taki zakątek Polski, gdzie współistnieją różne kultury i tradycje.. I co jest fajne - zachowują urok swojej odrębności, tworząc jednocześnie ciekawą kulturową mozaikę.. Tatarzy w Polsce to oczywiście - Kruszyniany i Bohoniki.. Czynne meczety (do tego zabytkowe), kuchnia tatarska, mizary (cmentarze tatarskie).. Ciekawe opowieści pani Dżanety Bogdanowicz o zwyczajach tatarskich i życiu współczesnych Tatarów, pana Dżemila Gembickiego - bardziej historyczne - o Tatarach, którzy nie są "polskimi Tatarami", a Polakami wyznania muzułmańskiego, jak również Imama z meczetu w Bohonikach - pana Aleksandra (Ali) Bazarewicza o tradycjach muzułmańskich i islamie..
Kruszyniany to w ogóle wieś-legenda - obecnie liczy 120 domów, ale tylko w 80 z nich mieszkają miejscowi. Reszta to letnicy (Podlasie ostatnio staje się "modne").. Na ojcowiznę powoli wracają również Tatarzy – potomkowie pierwszych osadników. Wracają ci, którzy kiedyś zostali za żelazną kurtyną.  Wieś Kruszyniany  (oraz kilka innych) nadał Tatarom w 1679 r. król Jan III Sobieski jako wyraz wdzięczności za walkę po stronie Polski w wojnie z Turkami. W Kruszynianach osiadł wtedy na stałe pułkownik Samuel Murza Krzeczowski, który uratował życie Królowi w bitwie pod Parkanami.
Taka ciekawostka - kiedyś wieś Kruszyniany nazywano „Triniedzielnaja”:), bo mieszkali tu Katolicy i Prawosławni, świętujący jak wiadomo w niedzielę :), Żydzi, którzy Szabas świętują w sobotę i Tatarzy dla których dniem świątecznym jest piątek.
Drewniany meczet w Kruszynianach (zbudowany prawdopodobnie na przełomie XVIII i XIX w.) posiada zgodnie z tradycją muzułmańską osobne wejścia dla kobiet i dla mężczyzn. Meczet nie przypomina tych z Turcji czy Zakaukazia. Gdyby nie wieże, zwieńczone blaszanymi hełmami z charakterystycznym półksiężycem na szczycie, można by sądzić, iż niepozorna z zewnątrz, zielona budowla jest kościółkiem katolickim lub cerkwią.




Szahada - muzułmańskie wyznanie wiary 


 Koran



Druga tatarska wieś - Bohoniki ma inną legendę:) Otóż Król był niewypłacalny :) i Rotmistrz Olejewski otrzymał Bohoniki od Króla Jana jako rekompensatę za niewypłacony żołd. Istnieje również bardziej romantyczna wersja "nadania", która głosi, że Król obdarował włościami Tatara za wierna służbę u swojego boku, a miało być tej ziemi tyle, ile Tatar zdąży objechać konno w ciągu całego dnia. 
Obecnie w Bohonikach, wiosce liczącej zaledwie 30 domów, mieszkają cztery rodziny muzułmanów, w sumie 14 osób. Meczet nie jest tym, który pamięta czasy Króla Jana. Pierwszy meczet znajdował się w okolicy starego mizaru i uległ pożarowi, odbudowana w XIX wieku świątynia figuruje w rejestrze zabytków i ściąga do Bohonik wielu pielgrzymów no i oczywiście turystów.





Warto zajrzeć na tatarskie cmentarze - bardzo wiekowe i urokliwe.. W tradycji tatarskiej (muzułmańskiej) grób powinien składać się z dwóch kamieni - dużego po stronie głowy oraz mniejszego po stronie nóg.. Mogą być jeszcze spiralnie układane kamienie, tworzące mogiłę.. Religia muzułmańska zakazuje przedstawiania ludzi i zwierząt w wizerunkach, stąd niewłaściwe jest umieszczanie zdjęć na współczesnych nagrobkach.. Widać jednak "ducha czasu" na mizarach i w Bohonikach i w Kruszynianach..

 
 Najstarsza część mizaru


 Mizar w Bohonikach


 Tradycyjny grób muzułmański 


Idzie nowe ....


Kilka słów o tatarskich smakach.. W Kruszynianach warto zajrzeć do kwatery agroturystycznej "Tatarska Jurta", którą prowadzi pani Dżaneta Bogdanowicz i Jej Rodzina. "Tatarska Jurta" to również "Tatarskie Jadło" i bardzo ciekawe opowieści pani Dżanety :) Nazwy potraw tatarskich brzmią zupełnie egzotycznie :) (warto zajrzeć na stronę Kwatery (tu), a będąc na miejscu koniecznie spróbować pierekaczewnika i tatarskiej baby ziemniaczanej - PYCHA!



Polecam również blog Mony - rodowitej Podlasianki:) - bardzo fajnie Mona pisze o swojej magicznej krainie (M jak marzenie)

Jeszcze taka ciekawostka :) Z Kruszynian do Bohonik droga wiedzie przez Krynki :) - maleńką uroczą miejscowość, która ma za sobą (jak to na Podlasiu :)) chlubną historię.. Były Krynki na przykład miejscem spotkania samego Władysława Jagiełły z Wielkim Księciem Litewskim - Zygmuntem Kiejstutowiczem. No i w Krynkach urzekło nas rondo (?).. To niesamowite, ale owo rondo stanowi jednocześnie centralny punkt miasta i odchodzi od niego ... 12 ulic.. Prawie jak na słynnym rondzie Charlesa de Gaulle'a w Paryżu :)

Dobrego, słonecznego weekendu życzę wszystkim!

7 komentarzy:

  1. Świetna wyprawa, a z rondem faktycznie niesamowite!

    OdpowiedzUsuń
  2. Koronko :))) Dzięki że do mnie zaglądasz :))

    OdpowiedzUsuń
  3. ..a wiesz ja razem z mężem uwielbiamy stare cmentarze...piękna wycieczka....a tatarska-to moje panieńskie nazwisko..hihihi:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, Qrko, jak pięknie - w kwestii nazwiska:) W meczecie w Kruszynianach pan Dżemil opowiada anegdotę o katolickiej Siostrze Zakonnej o nazwisku ... Turecka:) Podziwianie cmentarzy jak najbardziej rozumiem, bo również bardzo lubię zwiedzać takie wiekowe, z klimatem.. Mają w sobie COŚ.. Rekordem do tej pory był cmentarz Père-Lachaise - zapełniłyśmy z przyjaciółką pokaźnej wielkości karty pamięci w dwóch aparatach, a po roku wróciłyśmy po więcej:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Anex , bardzo ciekawe te wszystkie historie . Oglądałam kiedyś program poświęcony tatarom w Polsce , pamiętam p.Dżanetę opowiadała o tradycji i potrawach kuchni tatarskiej .
    Wystąpiła także w programie Makłowicza , zapamiętałam ją , sympatyczna , uśmiechnięta i szczera osoba.
    Jest jakiś urok w starych cmentarzach bo ja też lubię je odwiedzać .
    Pozdrawiam Yrsa

    OdpowiedzUsuń
  6. Yrso kochana - dziękuję za dobre słowo:) Pani Dżaneta w rzeczywistości jest dokładanie taka jak napisałaś:) W Jej kwaterze każdy czuje sie jak w domu:) Podziwiam Ją za to, że próbuje odbudować społeczność tatarską w Polsce - i kawałek naszej historii...

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawie opisałaś i pokazałaś na zdjęciach miejsca w których byłaś. Czytałam to z zainteresowaniem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze :)