niedziela, 3 lipca 2011

ciąg dalszy - U-booty i Bałtyk..

Kilonia była następnym etapem naszej niemieckiej wycieczki, a konkretnie muzeum U-bootow w Laboe. Jako jeden z eksponatów muzeum stoi tam U-995.. Mój Małżonek kocha wszystko co pływa pod wodą i z dostępnych tego typu obiektów w UE :) widział większość.. Powiem tak - warto zobaczyć ów okręt, żeby tym bardziej z całych sił nie chcieć kolejnej wojny.. Trudno wyobrazić sobie życie w warunkach bojowych w tak małej przestrzeni - 60 osób załogi, torpedy, zapasy jedzeniowe, sprzętowe .. Brrry.. 
Jest taka książka "Das Boot" Lothara-Günthera Buchheima (jak również film o tym samym tytule, nakręcony na podstawie tej powieści) - pomijając taką czy inną ideologię, książka, bardziej niż film ,bardzo dobrze oddaje klimat codziennego życia okrętowego.. Sugestywne opisy spleśniałych racji jedzeniowych,  strategii suszenia skarpet, nawet takiej czynności jak dłubanie w nosie... Bardzo przemawiają do wyobraźni.. Podczas czytania nasuwa się myśl - "dobrze, że mnie tam nie było".. Historia II Wojny zmienia się, wraz z dostępem do nowych dokumentów i archiwów. Mówi się coraz więcej o tych Niemcach, którzy, oględnie mówiąc wojny nie popierali.. Związana z tematem informacja - z około 40 tys żołnierzy, służących na niemieckich okrętach podwodnych, zginęło podczas wojny około 30 tys..
Laboe wita przyjeżdżających charakterystyczną sylwetką pomnika muzeum - jest to stylizowany kiosk okrętu podwodnego.. A U-995 przypomina wyciągniętego na plaży wieloryba..







Jedna z ciekawostek - torpeda umocowana nad koją (miejsce od spania przynależne do dwóch żołnierzy).. Jeden spał, drugi był na służbie..

 
Toaleta oficerska  


Mnie zachwycił Bałtyk ... 







Mimo, że mieszkam nad morzem:) Ale w tej okolicy  Bałtyk jest naprawdę urokliwy.. A klimat Laboe przypomina nieco przedwojenny Sopot :)


Pozdrawiam cieplutko i życzę dobrego tygodnia - i tym, którzy już urlopują i tym, którzy jeszcze w pracy :)

5 komentarzy:

  1. Dziękuje , ja jeszcze w pracy .
    Wiesz , też wolę widoki z nad Bałtyku , zresztą w tym roku też się wybieram nad nasze stare polskie morze .
    Okropne musiało być życie marynarza na statku podwodnym , wolę o tym nie myśleć .
    Lubeka , miasto róż - szkoda ,że w Polsce nie ma zwyczaju ozdabiania miast , ulic , domów różami , przecież one kwitną od czerwca do późnej jesieni /przynajmniej te , które ja znam / . Piękne klimaty , przytulne miasto , jeżeli tak można powiedzieć o mieście , ale nawet w miastach są takie miejsca gdzie człowiek czuje się bezpiecznie i spokojnie .
    Na zdjęciach wydaje się ,że panuje tam idealna czystość i porządek , może to wrażenie ale raczej nie , fajnie by było zaszczepić ten zwyczaj na naszym gruncie.
    Pozdrawiam , ciekawy wypad chociaż jeszcze nie wakacyjny , ale było miło- Yrsa

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne miasto i wspaniałe widoki! Tak dobrze, że wojny już nie ma. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. To i ja wpadam na chwilkę:)
    Przeczytałam wszystko od początku i widzę wiele wspólnych zainteresowań i "wzdychań do...".
    A to miasta niemieckie, a to przyroda nasza, a to wędrówki po różnych szlakach, w tym raz nawet kajakiem i chciałabym jeszcze (kiedyś dawno dawno temu pływanie łódką z Dziadkiem po Mazurach, po Pilicy, wraca nowym uczuciem:)
    No i ogrodu wieczne urządzanie :))
    I jak u mnie stanie wreszcie taki rower -kwietnik, to się proszę nie zdziwić:) bo mi się marzy od dawna :))))
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na ploteczki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Yrso, dziękuję Ci bardzo, że zaglądasz do mnie:) i cieplutkie zostawiasz komentarze.. Pomysł z różami u naszym kraju - marzenie.. W Gdańsku jest jedna, SŁOWNIE JEDNA ulica, która wpisuje się w lubecki klimat.. Szkoda, że tylko jedna. Czy Lubeka jest sterylna.. Nie do końca, aczkolwiek porządek i ogólnie większy ład jest tam na pewno.. Miasto jest bardzo fajne, przez to, że .. wiekowe. I widać te wieki tam, chociaż podczas wojny Lubeka i Kilonia ucierpiały i sporo zniszczeń w nich było..
    Pozdrawiam Cię bardzo i miłej pracy, ja też jeszcze 3 tygodnie mam do prawdziwego urlopu.

    Lewkonio, super,że wpadłaś, bardzo dziękuję! I ja mam wrażenie, żeśmy pokrewne dusze (zaglądam do Ciebie i bardzo mi się u Ciebie podoba).. A rower - tylko będę się cieszyć, że będzie u Ciebie podobny, fajnie, że pomysł na kwietnik "chwycił". Mój przecież też przywieziony z Karlskrony :)Będę do Ciebie na pewno wpadać:)
    Pozdrowienia serdeczne!

    Biała Korono:) - u Ciebie też fajne widoki, pisałam, szczególnie Twoje sosny urzekają!
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. OJ PIĘKNE ZDJĘCIA!!!! POWIEDZ JAK ONI MIESZKALI W TYCH ŁODZIACH...KLAUSTOFOBII BYM SIĘ NABAWIŁA:))..POZDRAWIAM GORĄCO!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze :)