niedziela, 15 maja 2011

dlaczego Niebieski Rower..

Walka z maszynerią trwa nadal, zobaczymy kto zwycięży :) Wydawało mi się  ze założenie bloga to taka prosta sprawa. A tu hmmm... Ale do rzeczy - dlaczego Niebieski Rower..
Rower dostałam od przyjaciółki, był to rower Jej Mamy.. Oryginalny Simson - przepiękny.. Było pytanie -  po co mi ... taki rower... :)) W chwili otrzymania daru nie wiedziałam po co, ale wiedziałam, ze możne się przydać.. Marzył mi się kwietnik właśnie, ale ogródek mamy maleńki, poza tym królowała w nim irga (to temat na oddzielny wpis).. Wizja walki z irgą.. Ojjj... Ale udało się! Irgi nie ma, kwietnik jest :) Widziałam podobne egzemplarze rowerowe (i było to zauroczenie od pierwszego wejrzenia) w Musee des Arts et Metiers w Paryżu (Muzeum Sztuki i Rzemiosła).. Oprócz rowerów są tam inne cudeńka, prześliczne - stare samochody ze skórzaną tapicerka i firankami, pierwsze maszyny parowe, bolid Marcela Prousta ... No i oczywiście Wahadło Foucaulta .. To było pierwsze zauroczenie przodkami pojazdów.. Drugie - Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu.. W Ciechanowcu z kolei są stare traktory, kombajny, maszyny rolnicze jak również powozy i bryczki, takie bardziej użytkowe, nie ozdobne, jak te z Łańcuta :)

Później była wycieczka do Karlskrony, a tam takie cudo :) No i już wiedziałam, że u mnie będzie podobne..  Niebieski Rower - pierwszy byt, który zyskał u mnie drugie życie :)




3 komentarze:

  1. i jakże świetnie komponuję się z tymi kwiatkami...
    ;-)))
    Witaj w blogowym świecie...
    ja także odpływam chodząc i odwiedzając inne blogi,
    poznaje nowe świetne miejsca,
    podziwiam "prace domowo-ręczne"...jakie kobitki potrafią zrobić...
    i po prostu...
    być wśród nieznanych osób...porozmawiać
    czasem o niczym...

    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu! Dzięki za pierwszy komentarz :)) - taki serdeczny i miły! Podróże przez blogi są naprawdę fascynujące - cieszę się, że tu jestem..

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak fajnie jest pozaglądać do podczytujących :) Mam podobny rower u siebie i cały czas zastanawiałam się, jak go wykorzystać :) Muszę tylko spytać męża, czy mogę go ... :)))
    pozdrowienia i dziękuję za inspirację!
    Asia ze Starej Stajni

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze :)