niedziela, 13 listopada 2016

Jesienna Gdynia...

Nie padało dziś pierwszy raz od trzech tygodni.. Taki błękit nieba i granat Morza to jest widok bezcenny:)



 Szkoda, że Jesień taka surowa w tym roku.. I mało było okazji cieszyć się jej kolorami..
 Port Północy przypomina obrazki z Gwiezdnych Wojen:)

Dobrego tygodnia Kochani!

piątek, 4 listopada 2016

Varanger - kolejna odsłona Norwegii:)

No i listopad nadszedł.. Jest to czas, kiedy dobrze jest sięgnąć do letnich zapasów dobrych wspomnień.. Tym bardziej, że jesień poskąpiła w tym roku swojego złota ... A dziś nawet uraczyła nas śniegiem z deszczem:)


"Spokojne przechodzenie jesieni w zimę wcale nie jest przykrym okresem. Zabezpiecza się wtedy różne rzeczy, gromadzi się i chowa jak największą ilość zapasów. Przyjemnie jest zebrać wszystko, co się ma, tuż przy sobie, możliwie najbliżej, zmagazynować swoje ciepło i myśli i skryć się w głębokiej dziurze, w samiuśkim środku, tam gdzie bezpiecznie, gdzie można bronić tego, co ważne i cenne, i swoje własne. A potem niech sobie sztormy, ziąb i ciemności przychodzą, kiedy chcą. Niech się tłuką o ściany szukając po omacku wejścia, i tak go nie znajdą, bo wszystko jest zamknięte, a w środku siedzi ten, kto był przezorny, siedzi i śmieje się, zadowolony z ciepła i samotności."
Dolina Muminków w listopadzie

Gdy planowaliśmy tegoroczną podróż do Norwegii przez chwilę mieliśmy dylemat.. Czy z półwyspu Nordkinn jechać na zachód (czyli w okolice Nordkapp i dalej), czy na wschód.. No i jednak wygrał wschód Norwegii - Varanger.. Uwaga:)) - jest to duuuży Półwysep, więc i zdjęć dziś  dużo:))
Jest to kolejny koniec świata:) i kto raz tu przyjechał, nie zapomni długo urzekających, arktycznych krajobrazów i będzie do nich tęsknił.. 
Życie na tym olbrzymim półwyspie skupia się wzdłuż drogi E 75, która ma swój początek wśród brzozowych lasów Varangerbotn, następnie biegnie skalistym brzegiem morskim łącząc nieliczne osady, mija port w Vardø i kończy swój bieg w porcie Hamningberg.
Ale na początku Varanger wydał nam się jakiś taki zbyt swojski i mało egzotyczny:)) Po surowych krajobrazach Nordkinnu tu zdecydowanie było zbyt dużo cywilizacji..
Wszytko zmieniło się, gdy wybraliśmy się do Hamningberg - magicznej wioski na końcu świata.. Albo początku - jak kto woli :)
Najpierw jednak - panorama Vadso (będzie więcej o tym miasteczku w kolejnym odcinku:).. No bo sami zobaczcie - łany wierzbówki kiprzycy, bardzo charakterystycznej w Norwegii, te pola z belami siana, owce.. Gdzie tu arktyczna egzotyka:))..  Vadso też bardzo europejskie:)))




Tu wyżej - okolice miejscowości Varjjat:)), w której znajduje się fantastyczne muzeum Saamów..
W miejscowości Svartnes jest skrzyżowanie i droga E75 biegnie dalej do Vardo, a droga Fv341 wiedzie do Hamningberg.. No i od tego miejsca - krajobrazy zaczęły być interesujące:))




Widać tu działalność lodowca, a w ogóle doczytaliśmy w informacjach turystycznych, że kiedyś to, co obecnie widać na powierzchni było ... morskim dnem:)  Stąd dziwna niekiedy orientacja skał, ich niesamowicie ostre zakończenia, głębokie bruzdy..
Takie znaki w Norwegii są jak najbardziej na serio:) Kamienie naprawdę spadają:)

Droga zrobiła się bardzo wąska, taka "na jeden samochód".. Mijanie możliwe było tylko w specjalnych zatoczkach:)



Pojawił się pierwszy tego dnia renifer:) Okazało się później, że był to zdecydowanie reniferowy dzień:)))




Hamningberg jest osadą wyjątkową, miedzy innymi dlatego, że zachowały się w niej stare oryginalne, drewniane zabudowania - jest to rzadkość w Finnmarku.. Niemcy wycofując się z tych terenów, palili tamtejsze osady bardzo skutecznie.. Natomiast w Hamningberg pozostałości po wojnie to przede wszystkim dobrze zachowane umocnienia i bunkry - cel naszej wędrówki.. Wzgórze nad tymi kolorowymi domami do dziś nosi ślady wojny:(((
 To lubię - ten niesamowity błękit, szarość i zieleń.. Norweski towar eksportowy:)))




Wioska położona jest nad otwartą zatoką, nie występują tu żadne naturalne osłony przed gwałtownymi sztormami - z tego względu w 1965 roku zdecydowano, że powinna zostać opuszczona przez ludzi. Teraz jest to miejscowość wypoczynkowa i rozkwita latam:)) Pamiątka po jednym z takich sztormów (który miał miejsce w nocy z 19 na 20 maja 1894 roku) znajduje się przy wjeździe do osady.. Zniszczona została wówczas cała flota rybacka z Hamningberg, przebywająca w morzu na połowie. Z powodu sztormowej pogody jako jedyny akcji ratunkowej podjął się szkuner Colin Archer (kpt. Nikolai Anthonissen) i uratowano wszystkich 36 rybaków (opis tu). Wydarzenie to upamiętnia pomnik wzniesiony w 1994 roku, który zobaczyć można przy wjeździe do Hamningberg..
 
Gdzie są renifery:))?? 






 Wspinamy się coraz wyżej, do niemieckich umocnień..
Krajobraz cudny.. Morze Barentsa.. Tędy pływały konwoje do Murmańska..

Wspomnienie wycieczki na Nordkinn:))) (tu) Kamieni w Norwegii nie brakuje:))



Pozostałości baterii nadbrzeżnej...
I bunkry..








 :((((







Oryginalne zabudowania sprzed II wojny..





No i widać, że renifery czują się w tej osadzie dobrze:) Nic nie robiły sobie z ludzi:)))



A tu już droga powrotna..  Jeszcze raz niesamowite skały i ..  oczywiście renifery:))





Hmmmm.... Jak tam dojechać:)?





Dojechaliśmy do Vardo:) Ale to już inna opowieść:)
Podoba się Wam ten kawałek Varanger? Bo nam skradł serce.. Kolejne miejsce, do którego chcemy wrócić..

Dobrego dnia Kochani!